lech poznan
lech poznan
 
lech poznan lech poznan
Login:

Hasło:

Autologowanie

>> zarejestruj się
>> zapomniałem hasła
lech poznan lech poznan
Lech - Jaga (Vivo)
Lech - Dyskobolia (Vivo)
Lech - Odra (Vivo)
GKS - Arka (Vivo)
Ruch - Lech (Vivo)
>> więcej fotorelacji
lech poznan lech poznan
Matematyka w drodze po ...
Refleksje po meczu Lech...
Felieton: Uwierz w Smud...
Zabawa w ogniu rac- rel...
Felieton: Kolejowa gorą...
>> więcej artykułów
lech poznan lech poznan
Smuda: Koniec marudzeni...
Rutkowski: Interesuje m...
Linka: Każdy mecz jest ...
Wojtkowiak: Nasza wina!...
Mowlik: Nie nazywam się...
>> więcej wywiadów
lech poznan lech poznan
lech poznan lech poznan


_uacct = "UA-2644965-1"; urchinTracker();

Profesjonalne statystyki odwiedzin
Osób na stronie: 57
  lech poznan lech poznan
2008-05-08 21:18 Stadion naprawdę niebiesko-biały- przeczytaj koniecznie!
lech poznan Stadion naprawdę niebiesko-biały- przeczytaj koniecznie! Informowaliśmy już o kibicowskiej akcji na mecz z ŁKS-em, mającej na celu stworzenie żywej niebiesko-białej flagi. Przypominając o konieczności ubrania odpowiedniej koszuli, publikujemy komunikat pomysłodawcy akcji. Znajdziecie w nim szczegółowe ustalenia i ich objaśnienia. W związku z sukcesem akcji koszulkowej w Kotle (na meczu z Jagiellonią - przyp. red.), na najbliższym meczu z ŁKS-em r...
>> więcej      >> skomentuj to wydarzenie (6)      >> więcej wydarzeń
  lech poznan lech poznan
  lech poznan lech poznan

"Dziś układu nadszedł kres..." -- relacja z Łodzi
Prezes_ | 2008-03-10 02:34 | własne | A A A
lech poznan "Dziś układu nadszedł kres..." -- relacja z Łodzi
W historii najbardziej spektakularne są rewolucje i wielkie bitwy. Często jednak przemiany mają charakter na tyle powolny, że niełatwo dostrzec moment przełomowy. Objawia się tu przypadek człowieka, który pewnego dnia dostrzega, że jest siwy. Kiedy do tego doszło? Trudno to określić i osobom postronnym, a skala trudności rośnie proporcjonalnie do bliskości relacji. Bywa też tak, że sytuacja ulega diametralnej przemianie, ale pewne zachowania niejako siłą inercji pozostają niezmienne.

Mecze z Widzewem od lat wzbudzają ogromne emocje. Ich początek tkwi daleko, bo aż 1948 r., gdy starciem ze sobą obie drużyny zadebiutowały w pierwszej lidze. Lata '80 XX wieku to okres potęgi wspomnianych klubów. Tak się składa, że w drodze po pierwsze mistrzostwa rywale często spotykali się w decydujących meczach. Za wydarzeniami boiskowymi w parze szły emocje kibiców. To właśnie mecz z Widzewem w roku 1984 ustanowił rekord frekwencji na stadionie przy ul. Bułgarskiej- ok. 45.000 widzów! Siłą rzeczy Widzew stał się jedną z naszych największych kos i stan ten utrzymywał się przez kolejną dekadę. Pisaliśmy o tym na naszych łamach w ubiegłorocznym artykule o kibicowskiej historii spotkań z RTS-em. Wszystko odmieniło się po powrocie Kolejorza do ekstraklasy w 2002 r., gdy wzajemne relacje uległy ociepleniu. Nie zapanowała zgoda, ale topór wojenny został zakopany. Kibice skupili się na dopingu dla swoich piłkarzy oraz organizowaniu imponujących opraw meczowych. Dla tego stanu neutralności trudno znaleźć dobrą nazwę, swego czasu uknuto dość nieszczęsne określenie "układ".

W ostatnim czasie nie trzeba było być arcyspostrzegawczym obserwatorem, by dostrzec, że coś się zmienia. Nie jest chociażby tajemnicą, jak odmiennymi uczuciami fani obu klubów darzą Ruch i Cracovię. To właśnie z powodu Pasów widzewiacy planowali zbojkotować w 2007 tradycyjny turniej halowy. Łodzianie ostatecznie do Areny przybyli, ale po zakończeniu imprezy doszło do lekkiego spięcia. Na tegorocznym Remes Cup Ekstra można było odnieść wrażenie, że okrzyki na cześć Ruchu wykraczają poza zwyczajowe pozdrawianie zgód, a i sami fani Niebieskich czuli się w Poznaniu bardzo pewnie. W obu miastach narastało niezadowolenie z powodu "panoszenia się" w dniu meczu sympatyków przeciwnej drużyny w okolicach stadionu. Fani w czerwonych koszulkach na sektorze Ruchu w Poznaniu, radośnie podskakujących przy bluzgach na Lecha, także nie pozostali niezauważeni. Do tego w grę wchodziły dawne resentymenty, silniejsze tym więcej, im mniej rozgarnięci kibice próbowali zaprzyjaźnić się z drugą stroną. "Układ" jednak siłą inercji trwał. W jaki więc sposób doszło do... no właśnie, zapraszam do lektury relacji z wyjazdu:).

W piątek, 7. marca, kilkanaście minut po 13.00, spod poznańskiego stadionu wyruszyło 5 autokarów. Niewiele, ale fankluby organizowały własny transport, a większość kibiców w tym czasie wsiadała do samochodów. Droga do Łodzi jest bowiem nadzwyczaj łatwa do pokonania- prowadząca niemal do celu autostrada sprawia, że pokonuje się ją w tempie ekspresowym. Sielanka- to chyba jedyne słowo oddające charakter przejazdu. Ok. 16.00. przejeżdżający w okolicy Chrząstowa byli świadkami niecodziennego widoku. Na szczelnie wypełnionym pojazdami postoju kręciło się ponad 2000 osób. Po dłuższym odpoczynku zebrani powrócili do pojazdów i utworzywszy kolumnę w sprawnym konwoju udali się w kierunku Łodzi. Po krótkiej jeździe przez miasto, kawalkada zatrzymała się niedaleko stacji kolejowej "Łódź Niciarniana" i pieszo skierowała się w stronę pobliskiego stadionu.

Po wyjątkowo sprawnej kontroli biletowej wszyscy w komplecie weszliśmy na przeznaczone nam sektory. Gospodarze udostępnili nam całą Niciarkę (coś jak IV Trybuna). Sąsiadujący z nią nieporównanie mniejszy nominalny sektor gości pozostał pusty, stanowiąc strefę buforową. Sam stadion od zewnątrz nie robi wrażenia, ale od środka prezentuje się całkiem sympatycznie. Jest raczej kameralny, ale za sprawą prostokątnych i stromych trybun cechuje go świetna widoczność. Gdyby jeszcze wszystkie trybuny pokrył dach, można by się poczuć nieomal jak w hali. Jak się okazało, na sektorach nie byliśmy sami. Od dłuższego czasu bowiem kręcili się tam nasi ultrasi, szykując kartoniadę. W pracy pełen profesjonalizm- wszyscy z kartkami w rękach, z precyzyjnym planem krzesełek i układanych na nich różnobarwnych kartoników. Nie próżnowała też druga strona. Na położonym po drugiej stronie młynie wisiała już charakterystyczna flaga "You'll never walk alone", a widzewskie sektory zaczęły wypełniać się na długo przed pierwszym gwizdkiem. W przeciwieństwie do Zabrza, organizatorzy zadbali o atmosferę sportowego święta. Z głośników przez cały czas płynęła muzyka, w którą umiejętnie wplatano statystyki i komunikaty. Dynamicznie prowadzona spikerka to na pewno atut Widzewa.

Ostatecznie łódzki stadion nie zapełnił się do ostatniego miejsca. O ile widzewski młyn został szczelnie wypchany, a frekwencja na pozostałych trybunach oscylowała wokół kompletu, sektory kryte świeciły pustkami. Najwidoczniej 100 złotych to jednak zbyt wygórowana suma za komfort oglądania meczu pod dachem. Spiker przywitał zebranych w imieniu całej litanii instytucji, z których tylko jedna wzbudziła zainteresowanie gospodarzy. Gwizdy przy jej wyczytaniu dużo mówią o relacjach na linii kibice- zarząd. Wkrótce przyszła pora na prezentację składów, a widzewiacy złożyli ręce do oklasków już przy składzie gości, ściślej przy nazwisku szkoleniowca. Po chwili ryknęli gromkie "Franek Smuda!", witając zasłużonego dla RTS-u trenera. Trzeba przyznać, że pamięć o dawnych sukcesach jest w Łodzi wciąż żywa. Następnie poznaniacy rozpoczęli doping, co spotkało się z dość dziwną reakcją miejscowych. "Ruch, Ruch HKS!"- tak zostaliśmy przywitani przez cały stadion i, co ciekawe, okrzyk wcale nie został zainicjowany przez młyn. Nie zostaliśmy dłużni, nieprzypadkowo pozdrawiając Cracovię. W odpowiedzi usłyszeliśmy znów pochwałę Ruchu i prowokacyjna wymiana trwała dłuższą chwilę. Coś wisiało w powietrzu, ale o to głośne "RTS!" oznajmiło nam wyłonienie się piłkarzy z tunelu.

Na młynie Widzewa pokazały się dwie wielkie dłonie, wskazujące palcami na bezładną zbieraninę płócien. Na płocie wisiał napis "Życiowa układanka spoczywa w naszych rękach...". Po chwili w tym miejscu pojawiło się dokończenie myśli: "... by Widzew był Widzewem i każdy przed nami klękał". Równocześnie pasy materiału zaczęły przesuwać się "kierowane" przez dłonie i naszym oczom ukazał się herb Widzewa oraz Łodzi z czteroma datami mistrzowskich tytułów, w otoczeniu czerwonych chorągiewek. Ten ultrasowski majstersztyk pochłonął całą energię gospodarzy, co wykorzystali fani Lecha, całkowicie dominując w tym czasie w dopingu. Po skończonej prezentacji do głośnego śpiewu ruszyli widzewiacy, a my zaprezentowaliśmy naszą choreografię. Nad płotem pojawił się potężny transparent z herbem naszego miasta pośrodku i wypisaną efektowną czcionką dewizą: "Miasto złą sławą owiane". Nad nim wyłoniła się kartoniada z napisem "Poznań", a całość zwieńczył rząd trzydziestu rac.

Przez pierwsze kilka minut lechici głośno śpiewali tzw. "Angielskie 2", przez cały czas rytmicznie skacząc. Świetna atmosfera na naszej trybunie nie zmieniała jednak faktu, że widzewiacy byli tego dnia w wyśmienitej formie. Zaangażowanie całego stadionu w doping sprawiało, iż przez pierwsze kilkanaście minut nasze śpiewy były zagłuszane przez radosne, wpadające w ucho śpiewy gospodarzy. Mimo naszych prób, trzeba było poczekać, aż miejscowi kibice trochę się zmęczą. Sam młyn, choć prowadzący nieustannie głośny doping, był już siłą realną do podjęcia wyzwania. Po łódzkim stadionie znów niosły się więc śpiewy ku czci Kolejorza, a odpalona przy nich raca wskazywała, że nasz zapas pirotechniczny jeszcze się nie wyczerpał. Znów nie zabrakło wymian na linii Cracovia- Ruch, w których prowokowaniu prym wiedliśmy my. Liczba pozdrowień dla Pasów była chyba przesadzona, trzeba jednak przyznać, że widok gwiżdżących i wymachujących rękoma kibiców z sąsiednich sektorów był przezabawny (tak, tak, Państwo z IV Trybuny, ubaw po pachy!). Od tego czasu pojedynczy krzykacze co jakiś czas puszczali w stronę naszej trybuny rozmaite wiązanki. W kolejnych minutach nasz doping osłabł. Dało o sobie znać rozmieszczenie naszych kibiców na dużej przestrzeni- stojący po bokach myśleli chyba, że prowadzący ich nie widzi i wymagali szczególnej motywacji. Moim zdaniem zbyt uparcie i przede wszystkim zbyt długo wałkowaliśmy dwie nowe przyśpiewki ("My kibice..." tym razem zabrakło). To sprawiło, że nasz doping nie miał w tym czasie należytej siły, co wykorzystali ponownie pobudzeni widzewiacy. Ciągła presja ich piłkarzy na naszą bramkę pobudziła trybuny stadionu przy ul. Piłsudskiego do głośnego wsparcia. Kolejne sytuacje sam na sam wywołały wręcz fanatyczny doping, a my wstrzymywaliśmy oddech np. w 35 minucie, gdy piłka po strzale Kowalczyka minimalnie minęła słupek. Po pierwszej połowie na naszych sektorach nie panował zbytni optymizm, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. Oni wydawali się być pewni zwycięstwa.

Drugą połowę rozpoczęliśmy z większym animuszem. Zachętą do głośniejszego dopingu była z pewnością wyraźna poprawa gry piłkarzy Lecha. Gorąco na naszym sektorze zrobiło się chociażby wtedy, gdy Piotr Reiss egzekwował rzut wolny tuż zza linii pola karnego. Kibice Kolejorza ruszając dłońmi robili hipnotyzujące "ooo", po którym następowało głośne "Kolejorz!". Ten motyw wykonywaliśmy jeszcze kilkukrotnie, za każdym razem efektownie. Można w nieskończoność powtarzać, że "Lech to my" i że jesteśmy przy drużynie bez względu na wszystko, nie da się jednak ukryć, że "Ole super KKS", czy "Niebiesko-białe na niebie..." śpiewa się z podwójną radością, gdy widać determinację piłkarzy. To samo dotyczyło zresztą gospodarzy, gdyż obie drużyny naprzemiennie stwarzały sobie sytuacje bramkowe. Nic więc dziwnego, że trybuny nie milkły ani na moment. Na naszą korzyść wpłynął też fakt, że zaczęliśmy śpiewać dobrze znane hity, jak "My wierzymy...", czy "chorwackie". Widzewiakom perfekcyjnie wychodziły okrzyki wraz z podskokami całego stadionu, ale tutaj stawka była ogromna, wszak "kto nie skacze, ten z Galery"... Inna też sprawa, że atmosfera na stadionie robiła się coraz gęstsza. Po kolejnym okrzyku na Ruch, lechici odpowiedzieli jego własną wersją. Widzewiacy głośno wyrazili swoją dezaprobatę i odpowiedzieli ostrym bluzgiem na Cracovię. Wzajemna niechęć stała się już oczywistością, ale wzajemnego obrażania klubów- poza wspomnianymi krzykaczami- nie było. "Układ" trwał...

Radośnie zrobiło się na trybunach po godzinie gry. Młyn Widzewa stał się jeszcze czerwieńszy, a to za sprawą efektownego racowiska. Wkrótce nadeszła riposta naszych ultrasów. Niciarka zakryta została sektorówką z napisem "Lech Poznań", a na płocie pojawił się niebiesko-biały transparent "Miłość jedyna- tak, to ta drużyna" z kolejowymi skrzydełkami po bokach. Napis został efektownie podświetlony racami, które pojawiły się także nad sektorówką. Nie da się ukryć, jak na razie Lech Poznań Ultras notuje wyśmienitą rundę! Kilka minut później po rzucie rożnym Hernan Rengifo wpakował z bliska piłkę do siatki i na naszym sektorze zapanowała euforia. Zapłonęły kolejne dwie race, a kibice rzucili się sobie w ramiona. Poznaniacy ruszyli z głośnym dopingiem, a po czerwonej kartce dla widzewiaka wszystkim marzył się już chyba pogrom. Nie minęło jednak wiele czasu, gdy po ostrym wejściu Djurdjevicia na połowie przeciwnika zamilknęliśmy. Zawiodę entuzjastów idei fair play, nie z litości dla sfaulowanego piłkarza. To zagranie mogło oznaczać tylko jedno- wylot Ivana z boiska. W tym momencie otrząsnęli się kibice RTS-u. Kolejne minuty były z ich strony prawdziwym pokazem wierności drużynie. Mimo niekorzystnego wyniku, publiczność jak jeden mąż powstała, po czym po głośnym odliczaniu od dziesięciu, ryknęła "Naszym klubem RTS!". Ten i inne śpiewy nie miały już zniknąć z ich ust do końca. W 83 minucie na naszym sektorze zapanował smutek. Przeciwnie u gospodarzy, którzy właśnie świętowali zdobycie wyrównującej bramki. Łodzianie do końca meczu zagrzewali soich piłkarzy gromkim "Łódzki Widzew ole!", a ci z młyna pod wpływem emocji zdjęli nawet (mimo chłodu) koszule. My także wierzyliśmy w wyrównanie strat, jednak przez tak rozkręconą publiczność naprawdę trudno było się przebić. Jeszcze po jednej akcji podbramkowej przyszło nam ryknąć głośne "Kolejorz!", na nic to się jednak zdało, gdyż wkrótce sędzia gwizdnął po raz ostatni, oznajmiając urbi et orbi nikogo niezadowalający remis.

Wkrótce po meczu pod naszą trybunę podbiegli piłkarze Kolejorza, by po dość zdawkowym podziękowaniu za doping, szybciutko udać się w stronę szatni. Jedynie Krzysztof Kotorowski pozostał dłużej, podbiegając później pod sam płot i symbolicznie przybijąc "piątkę" kilku kibicom. Większość kibiców Widzewa wkrótce opuściła trybuny, wielu jednak pozostało, by z przejść między sektorami bądź rejonów możliwie najbliższych nam wznieść kilka okrzyków, czy też poczekać na rozwój wypadków. Odpowiedzi poznaniaków były rozmaite, począwszy od "Idźcie do domu", po ostrzejsze. Nazwa Widzewa nadal jednak nie padała. Choć obiektywnie rzecz biorąc to my byliśmy stroną prowokującą, wydaje się jednak, że to widzewiacy pierwsi nie wytrzymali, puszczając wiązankę pod adresem Lecha (choć to może moja pamięć jest zawodna). Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Wkrótce poznaniacy zaśpiewali przeróbkę znanej widzewskiej pieśni, w której to przeróbce znalazły się kluczowe słowa: "Dziś układu nadszedł kres!". Sprawa stała się jasna. Na stadionie trwała jeszcze krótka wymiana złośliwości, a z trybuny Lecha poszło dawno nie słyszane (oficjalnie...) u nas "Widzew, Widzew...", który to okrzyk jest chyba wszystkim Czytelnikom doskonale znany. W przekrzykiwance przeszkadzała muzyka, sporo więc było śmiechu, gdy poznański fotoreporter odłączył kabel od kolumny. Kręcący się przy murawie tubylec podłączył ją na nowo, ale ledwie odszedł kilka kroków, poznaniak powtórzył manewr. Pracownik Widzewa porządnie się zdenerwował, a trzeba przyznać, że presję trybun miał ogromną:). Co najdziwniejsze, mężczyzna zajmował się... zwijaniem sprzętu i po chwili przyszedł zabrać także ową feralną kolumnę. Przy pracy chciał mieć muzykę?

Całe zajście pomeczowe wbrew pozorom nie trwało zbyt długo. W przeciwieństwie do sąsiadów zza miedzy- ŁKS-u, widzewiacy nie widzieli sensu w uciążliwym przetrzymywaniu przyjezdnych przez godzinę. Wkrótce więc mogliśmy opuścić stadion i minąwszy brzuchatego pana w czerwonej koszulce, wyładowującego na nas swoje kompleksy (zza kordonu policji oczywiście...), i ponoć (nie widziałem) innej grupki widzewiaków planujących powiedzieć nam "dzień dobry", już o 21.30 ruszyliśmy w drogę do Poznania (mecz zaczął się o 19.00). Samochodowcy dojechali do Poznania zapewne jeszcze przed północą, my autokarami niewiele później, tym niemniej wszyscy spokojnie zdążyli na kursujące o wpół do pierwszej autobusy nocne. Powrót minął niezwykle spokojnie- zdecydowanie głośniej jest w tramwajach po meczu w Poznaniu. Mimo więc opisywanych wyżej ostrych starć słownych, wyjazd okazał się całkowicie bezpieczny i po raz kolejny obalił stereotypy na temat kibiców piłkarskich. Z pełną odpowiedzialnością mogę więc jeszcze raz powtórzyć słowo "sielanka".

Koniec tzw. układu to pewnie najbardziej brzemienne w konsekwencje wydarzenie wyjazdu. Przeglądając opinie internetowe, wielu kibiców niemal triumfuje z tego powodu. Dla nich jest to po prostu powrót do normalności. I nie ma co podważać szczerości ich deklaracji. Inni jednak być może klaszczą pod dyktando większości, choć jeszcze kilka miesięcy temu ich stosunek do Widzewa był zupełnie odmienny. Od teraz w modzie będzie potępianie w czambuł wszystkiego co widzewskie. To nie ma sensu. Próby wymazywania faktów z pamięci zawsze zakrawają o sztuczność, by nie powiedzieć o śmieszność. Żeby była jasność, prywatnie nie znosiłem Widzewa. Ale musiałem i muszę nadal przyznać, że to dzięki "układowi" z Widzewem mogliśmy być świadkami kilkuletniej, pasjonującej walki na doping. Dzięki temu RTS mógł wpaść tak licznie do Areny i obudzić stary turniej z letargu, a nas sprowokować do fantastycznej zabawy w hali. Mogliśmy jechać do Łodzi w liczbie ponad dwóch tysięcy, podziwialiśmy jeszcze liczniejsze wypady Widzewa do Poznania. To wszystko pobudzało nas do działania, mobilizowało do fanatycznego dopingu- wszak to poruta dać się przekrzyczeć przez przyjezdnych. Pamiętacie ostatni mecz z Widzewem w Poznaniu? Kibice obu klubów wymyślali coraz to bardziej skomplikowane oprawy, wyznaczając nowe standardy ruchu ultras. To dzięki temu jesteśmy dziś tu, gdzie jesteśmy, ta samo jak poprzednio nasze charaktery kształtowała kosa z Widzewem. Wiem, że niektórzy kibice powiedzą: "To było piękne, nam się to podobało." I mają rację, lecz muszą spojrzeć na to tak, jak przedstawiłem to powyżej. Że mogli być świadkami wspaniałego kibicowskiego show, że tworzyli coś, co przetrwa w wielkiej historii Kolejorza. My jednak jesteśmy Lech Poznań i w nowej rzeczywistości też damy radę. Co dalej z klasykiem Lech-Widzew? Nie wiem, ale emocji na pewno nam nie zabraknie:).


Mateusz Otta

P.S. Przypominam, na mecz z Wisłą wychodzimy z domu pół godziny wcześniej!









Autor:       Czytań: 3914       >> skomentuj tego newsa (24)
Zobacz także
Komentarze

Janus | 2008-03-10 07:52
Nie chce mi sie wierzyć...;( jestem przeciw pochopnemu zrywaniu układu. Jest on trudny z uwagi na nasze i Widzewa inne zgody. To prawda. Dodam jednak: łatwo wtedy o wzajemne prowokacje. Niemniej, jak mowa w reportażu, wzajemnych bluzgów (nie licząc przychlastów, a ci są wszędzie) nie było. Uważam, że jedna wtopa nie powinna decydować. Widzew i my tworzymy od lat najpiękniejsze widowiska w Polsce. Szkoda byłaby tego. Po drugie: sądzę, że zawsze lepiej jest czynić kroki w stronę wzajemnego szacunku i tolerancji niż stadionowej nienawiści. Opamiętajmy się więc!
slimak3 | 2008-03-10 09:13
Artykuł super jak i wiadomość o zerwaniu "układu" - to chyba dzis modne słowo.
ja rozumiem wszystko ale jak widze panoszących się pod stadionem widzewiaków to wybaczcie ... krew zalewa tym bardziej ze pamiętam ich przyjazdy do poznania i spotkania na dworcu.A wiec j.... rts!!!!
don | 2008-03-10 09:54
Kibice Lecha I Widzewa stanowili przez ostatnie lata wzór dla innych klubów. Strasznie głupio byłoby to zmarnować. nikt nie każe się z nimi przyjaźnić, ale wzajemne bluzgi na meczach to straszna żenada. Nie wiem kogo to bawi.
daan84 | 2008-03-10 10:35
Artykuł super,ale mnie osobiście Widzew g.... obchodzi!Czekam juz na sobotę.Z reguły nie jestem optymistą,ale i też nie w 100% pesymistą.Jednak trochę obawiam sie sobotniego meczu.Mam nadzieje,że Smuda powróci do taktyki z rundy jesiennej i zobaczymy starego,dobrego Lecha.Wisła postawiła na swoim i jej zawodnicy nie zagrają we wtorkowym meczu Reprezentacji Ligi z Gwiazdami.Ciekawe tylko dlaczego zarząd puścił Murawskiego?
LukaszW | 2008-03-10 10:47
Janus, przeciez nie trzeba byc w ukladzie zeby robic efektowne oprawy meczow czy glosno dopingowac. Cos Ci sie pomylilo :)

Ps. dobrze ze na kolejny wyjazd do Lodzi bedzie tylko 600 biletow bo przynajmniej pojada Ci co chca spiewac a nie lansowac sie "bylem w Lodzi". Trzeba wkoncu isc w jakosc a nie w ilosc.
come back | 2008-03-10 11:07
Dobrze na maxa! Walić żydzew RTS!!!! POWRÓT DO NORMALNOŚCI

Kolejny tego typu wpis, będzie Twoim ostatnim. Gdybyś nie zrozumiał o co chodzi to wyjaśniam Ci, że w Łodzi gra WIDZEW! ADMIN!
LukaszW | 2008-03-10 11:25
Aha, bym zapomnial:

KUPOWAC BILETY NA BANE DO CHORZOWA!!! Ostatni tydzien gdzie po 40zl jest pociag.
MW | 2008-03-10 12:05
Wszystko ładnie pięknie ale szkoda ,że autor nie zwrócił uwagi na "waszym domem Auschwitz jest".Ja nie wiem jaki jest oficjalny stosunek kibiców Lecha do społeczności żydowskiej,natomiast wykorzystywanie czegoś takiego w anty dopingu jest już według mnie przegięciem.Taki motyw nie pojawia się po raz pierwszy(mecz z Łksem),może jakieś wyjaśnienia od pana kumatego?
Jeśli chodzi natomiast o tzw.układ,to ja osobiście cieszę się że Widzew nie będzie się tak panoszył jak to miało miejsce choćby na ostatnim meczu przy Bułgarskiej czy też na turnieju w Arenie.Nadużywali naszej gościnności i strasznie prowokowali np.flagą Widzew Wielkopolska.
rcicho | 2008-03-10 16:24
Mimo wszystko szkoda tego układu z Widzewem. To było coś unikalnego w skali Polski i wzór dla innych, ze mimo braku przyjazni można siedziec koło siebie na meczu i zarzynać się nożami.
Niestety znów na meczach obu druzyn (jesli takie beda) bedziemy swiadkami zenujacych i obraźliwych pieśni z ktorych i tak nic nie wynika. no bo jesli ktoś nazwie mnie kurwą poznańską to czy to coś zmieni?
rcicho | 2008-03-10 16:27
sorry corekta: mimo braku przyjazni można siedziec koło siebie na meczu i nie zarzynać się nożami.
glos z zagranicy | 2008-03-10 17:06
rcicho: tylko trudno mowic ze pada deszcz jak ci ktos w twarz pluje. Skoro Widzew trzyma z Ruchem to trudno pogodzic sie z tym skoro hanysy zachowuja sie u nas tak jak ostatnio a i wsrod nich byli kibole Widzewa. Lepiej przerwac takie "cos" w pore zanim doszloby do bardziej "burzliwego" przerwania takiego ukladu. Swoja droga dlaczego, skoro chcieli to zaspiewac, zrobili to po meczu a nie w przerwie. Jaka by to nie byla piosenka, wyglada na to ze ci ktorzy to planowali "nie mieli jaj".
Panicz | 2008-03-10 17:08
co do układu no to faktycznie lepiej zeby jechalo teraz mniej ludzi ale zeby spiewali... a nie ze stoje na niciarce spiewam i czuje sie jak na IV trybunie gdzie banda piknikow patrzy sie na mnie jak na kosmite a sama trzyma lapy w kieszeniach... pod wzgledem dopingu wyjazd kompletnie nieudany... pzdr
agent9 | 2008-03-10 18:40
Mnie najbardziej wkurza wiara co kręci filmiki, jeden koleś w Łodzi został zjechany za kręcenie filmików, to poszedł gdzie indziej i nadal kręcił. Co do Chorzowa - dla mnie wyjazd rundy.
Dragon | 2008-03-10 22:12
Żałuję, że do tego doszło. Były to niezapomniane widowiska. Szczególnie przedostatni mecz z Widzewem na Bułgarskiej, gdy padł wynik 6:1 jeśli się nie mylę. Wtedy Widzewiacy dali prawdziwy popis, nawet przy skrajnie niekorzystnym dla nich wyniku. Szkoda tego. W każdym razie mają mój szacunek.

Ta przyśpiewka z Auschwitz poniżej wszelkiej krytyki. Szkoda pisać. Pewnie dlatego autor tego całkiem dobrego artykułu umyślnie pominął ten fakt. Po co to nagłaśniać.
szypa | 2008-03-10 22:31
Fajny artykuł. Układ z Widzewem to skutek bardzo podobnego podejścia Widzewa do spraw szeroko rozumianego kibicowania jak kibiców Lecha. Szczerze powiem, że Ruch równiez ma jednych z nalepszych kibiców w Polsce. Przyjaźni między Lechem i ww. klubami nigdy nie było i chyba nie będzie. A ów uklad polegał na wzajemnym szacunku. I ja ten szacunek dla kibiców Widzewa zachowuję, mimo, że nie ma już układu. A piosenek (takich "życzliwych")o Widzewie ... pamiętam z dziesięć.
franc821 | 2008-03-11 00:10
Widzew sam sobie "zapracował" na taki rozwój wypadków np: w Arenie prowokacyjnym pozdrawianiem Ruchu (My gwizdy, oni jeszcze głośniejsze pozdro.), radością po traconych przez Lecha bramek, czy choćby podczas meczu Lech - Ruch kiedy to podczas bluzg ze strony gości w naszym kierunku obecni na tym meczu ich przyjaciele z Łodzi świetnie się bawili !!! Nie wspominam już o panoszeniu się GOŚCI z Łodzi (przy każdej ich wizycie) na NASZYM terenie. PS. WYJAZD SEZONU ..... CHORZÓW !!!
Krystian82 | 2008-03-11 08:42
Z tego co pamiętam to mecz z Widzewem w sierpniu ogladał komplet publiczności. Zabawa była świetna. Byłem też w piątek w Łodzi i to co zobaczyłem bardzo mnie zaskoczyło... Zachowanie naszych kibiców i kibiców widzewa było karygodne... Piłka nożna jest dla kibiców i na zerwaniu tego układu stracimy my kibice. Do nas 4000 Widzewiaków już nie przyjedzie a i my w sile ponad 2000 tam nie pojedziemy. Osobiście nigdy nie przepadałem za Widzewem, ale w pewien sposób czuło się tę radość kibicowania, pokazania, że się jest lepszym kibicowsko. Sam byłem zresztą świadkiem meczu z Ruchem, gdy bluzgali na nas jak na jakiś śmieciarzy a wśród nich niestety byli kibice Widzewa. Zgody z nimi nigdy być nie powinno, bo nie wyobrażam soie pozdrawiać na Bułgarskiej kogoś słowami: RTS RTS... ale pakt o nieagresji powinien obowiązywać, a mecze z udziałem najlepszych ekip kibicowskich (z największym możliwym udziałem w meczach wyjazdowych obu ekip) w Polsce powinny odbywać się dalej... Zyskamy na tym tylko my kibice!
woron | 2008-03-11 13:34
Powiem wprost postawa grupki "rządzącej" ruchem kibicowskim Lecha zeszła na psy. Podejrzewam, że jest to wynik kompleksu jakiego nabawili się po meczach z Widzewem. Specjalnie się im nie dziwie "najlepsi kibice w Polsce" są zmiażdżeni dopingiem przyjezdnych nawet wtedy kiedy oni przegrywają 6:1. Liczba przyjezdnych jest 2 krotnie większa niż naszych w Łodzi. Doping kibiców niczym nie przypomina tych z pierwszych meczów po fuzji. Kolejne mecze przy Bułgarskiej to już tylko mizerne próbny wciągnięcia IV do kibicowania - IV, która ma w d... kibiców, którzy biją swoich za "życzliwe piosenki" w kierunku przyjaciółki. Mecze z Widzewem to ostatnie normalne mecze w Poznaniu bo mecze z Lubinem czy Cracovią normalne nie są! A pisanie bzdur, że Widzew trzyma z Ruchem to już najbardziej głupi pretekst jaki słyszałem by zrywać układ! Teraz czas na Cracovie Panowie "władcy" wszelkich racji kibicowskich - ja sie pytam jak to możliwe trzymać sztamę z Cracovią skoro ona trzyma z znienawidzoną do potęgi ntej Koroną? No cóż następne widowisko kibicowskie w Poznaniu nie prędko będzie miało miejsce ale to nie ważne najpiękniejsze jest to, że komuś ubliżyli od Żydów - "najlepsi kibice w Polsce", którzy nie są szanowani nawet na własnym podwórku. Proponuję zamiast wyjazdu do Chorzowa przejechać się na tygodniowe wczasy przy kominku do Auschwitz może to by Wam zmniejszyło poziom frustracji po meczach z Widzewem. JAKBYS JESZCZE NA WSTEPIE POWIEDZIAL, ZE JESTES WIDZEWIAKIEM, TO BY AKURAT POST BYł KOMPLETNY. TO TAK NAWIASEM, INTERNET NIE GWARANTUJE ANONIMOWOSCI, PANIE WORONIE. ADMIN
Janus | 2008-03-12 10:06
Pełne poparcie dla Worona! A dopisek admina kompletnie BEZ SENSU! Dlaczego? 1) Nie jest rzeczą istotną, czy Woron jest kibolem Lecha czy Widzewa. Jakie to ma znaczenie? Komentarz admina nie ma żadnej mocy argumentacyjnej; 2) Woron w sposób racjonalny, bardzo logiczny, pokazuje głupotę tego, co się stało. Znakomicie uzasadnia (przez analogię z Craxą), że zgody klubu, z którym ma się układ,a ktore dla nas są nie do przyjęcia, nie stanowią wystarczającego powodu, aby uderzać w kibiców, z którymi mamy układ. To, że był on trudny, nadawało mu też piękno. Szacunek zyskują ci, którzy idą trudniejszą drogą i starają się pielęgnować właśnie to, co trudne; nie można mieć szacunku do tych, którzy wolą stosować prowokacje, ani do tych, którzy wreszcie mogą sobie poujadać na Widzew; 3) Woron słusznie wytyka zachowania, które są naganne- antysemityzm jest absurdalny, a przyśpiewka o Auschwitz dowodzi tylko tego, że niektórzy mają gąbki zamiast mózgu; 4) argumentacja wielu naszych kiboli, że tamci albo owi zaczęli, więc jak zaczęli, to my odpowiemy tym samym, jest na poziomie szkoły podstawowej. Odpowiedzieć na bluzgi bluzgami nie oznacza (dlaczego tak trudno to zrozumieć???) bronić honoru Kolejorza. Przeciwnie! Jeśli chcecie bawić się w rycerzy (i tłuc się np. na ustawkach), to najpierw coś o nich poczytajcie . Honorowe byłoby nie odpowiadać na bluzgi. Co by się wtedy stało? Najprawdopodobniej skończyłyby się po 5 minutach. A po meczu należałoby rzecz przegadać z tamtymi.
Nie ma układu- trudno. Ale niech nie oznacza to, że przyszedł czas na wzajemne bluzgi. Cieszę się, że na tym forum jest wielu takich, którzy sądzą podobnie.
Szacunek dla Widzewa pozostaje!
Hej Kolejorz!
woron | 2008-03-12 12:36
A tym czy gwarantuje czy nie to akurat dobrze wiem, bo trochę mam z tym styczności. Proponuję zacząć od sprawdzenia nr IP a następnie providera by zobaczyć, że jestem z Poznania. W uzasadnionych wnioskach przez policję otrzymasz dane dokładne o tym czyj jest nr IP. Powiem tylko tyle pije tylko Warkę, mam karnet na sektorze E5 odkąd jest IV trybuna w zeszłym sezonie nie byłem tylko na meczu z Bełchatowem. Na stadionie Widzewa nie byłem nigdy to tyle w temacie tego komu kibicuję. Fakt jest taki, że nie darzę nienawiścią Widzewa jak np. Legię.
come back | 2008-03-12 15:59
come back | 2008-03-12 15:57
Według mnie "szefowstwo" tej strony powinno skupić się na chociażby dodawaniu nowych artykułów, bo za bardzo na czasie nie są a w Lechu dzieje się dużo,a na nie na na wychaczaniu komentarzy z przekształconymi nazwami wrogich klubów. Zastanówcie się panowie co robicie i po co w ogóle... Wolność słowa? Może mi nie chodzilo o Widzew lecz o 5ligowy klub z Mongolii o tej nazwie na "ż"? I co teraz? Wołam o normalność. pozdrawiam

To jak jeszcze raz przywołasz w swoim komentarzu ten 5-ligowy klub z Mongolii to pożegnasz się z pisaniem na zawsze! Także pozdrawiam! ADMIN!
come back | 2008-03-12 20:34
Panie admin powiedz mi tylko jeszcze dlaczego? Bo Tobie się to nie podoba?

Panie kolego - nie chce mi się wyjaśniać. Jeżeli nie rozumiesz pewnych rzeczy, to przykro mi bardzo! ADMIN!
serchenko7 | 2008-03-13 17:17
super relacja tylko tyle napisze;)
come back | 2008-03-13 22:50
niech zwycięża Lech...


Dodaj swój komentarz


Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
 
lech poznan All rights reserved, (C) Copyright LechPoznan.NET Designed by Maciej Kostecki, coded by Maxer lech poznan