Rumuński bramkarz Emilian Dolha to pierwszy winowajca nieudanego dla Lecha Poznań sezonu. Wyleciał z "Kolejorza", choć miał być jego przyszłością. Pytanie, czy to oznacza, że Lech niniejszym odfajkował rozliczenie sezonu?
Ruch z wyrzuceniem Emiliana Dolhy jest niezwykły. Bo choć zrozumiały, jest szokujący. Szokujący, gdyż trudno było się tego spodziewać po Lechu. Zrozumiały dlatego, że po licznych wpadkach Rumuna wielu się tego domagało. Wyglądało na to, że z Dolhą jest jak z Maciejem Mielcarzem - dawnym bramkarzem Lecha. Na Bułgarskiej miał tak fatalne wejście, że był nie do uratowania jako bramkarz Lecha. Najlepszy bramkarz polskiej ligi w minionym sezonie, ba, przez wielu uważany nawet za najlepszego piłkarza tamtego sezonu zupełnie nie sprawdził się w Poznaniu. Nie wnikając w przyczyny takiego stanu rzeczy, trzeba się zgodzić, że Lech akurat tego przewidzieć nie mógł. Kupując Rumuna, miał pełne prawo uważać, że kupuje dobrego bramkarza. Naciął się.
Zgodzić się też trzeba, że Dolha przyszłości na Bułgarskiej już nie miał. Był "niewystawialny", bowiem gdyby teraz trener wpisał go do podstawowego składu, musiałby wziąć na swoje barki odpowiedzialność, której żaden trener nie weźmie. Dolha zatem nie mógł już grać.
Lech doszedł do wniosku, że lepiej rozwiązać z nim kontrakt, niż płacić krocie rezerwowemu i czekać na jakąś ofertę z Turcji. Jednocześnie zwalniając Dolhę, rzucił go na pożarcie rzeszy wściekłych kibiców. Ta decyzja oznacza prosty komunikat dla fanów Lecha - oto jest winowajca!
Ten komunikat wydaje się jednak fałszywy. Nie dlatego, że Dolha nie popełniał błędów, ale dlatego, że nie popełniał ich on jeden. Lech nie przegrał wicemistrzostwa bramką na 0:1 z ŁKS Łódź, nawet całym tym meczem. Przegrał go całym sezonem. Spieranie się teraz, czy bardziej zaważył na tym ten czy tamten błąd, ten czy inny mecz jest dyskusją akademicką.
Lech przegrał wicemistrzostwo, bo na razie zatrudnia piłkarzy, którzy te błędy popełniają. Nie lepszych, bo na lepszych żal mu pieniędzy. A pamiętać trzeba, że każdy zespół jest tak dobry, jak jego najsłabszy piłkarz.
Błędów się piłkarzom nie wybacza. W tym sezonie na cenzurowanym byli już niemal wszyscy. Nie tylko przecież Dolha - kozła ofiarnego robiono i z Krzysztofa Kotorowskiego, i z innych zawodników.
A trener Franciszek Smuda - czy on zawinił? Faktem jest, że w ocenie szkoleniowca Lecha nie można nie uwzględnić kontekstu możliwości jego piłkarzy i zespołu. Słowem - czy Smuda miał dość narzędzi, by walczyć o wyznaczone mu cele.
Odpowiedź negatywna na takie pytanie wymagałaby od klubu jednak wiele cywilnej odwagi, bowiem oznaczałaby, że to klub nie przygotował Lecha odpowiednio do walki o najwyższe cele, a nie Franciszek Smuda.
Trener Smuda zapewne dalej będzie prowadzić Lecha. Raz jeszcze spróbuje zakwalifikować się do pucharów. Tak jak chciałbym wierzyć, że Lech nie próbuje z Dolhy zrobić kozła ofiarnego, lecz zwalnia go po prostu z konieczności, tak też chciałbym wierzyć, że zostawi trenera Smudę z przekonaniem. Nie dlatego, że nie ma dla niego następcy, albo nie chciało się go poszukać. Dlatego, że mimo niepowodzenia w tym sezonie, Lech Poznań nadal mu ufa i wierzy w niego.
|
|
Komentarze
| Kolejorz61 | 2008-05-16 22:45 | | ... LECH POZNAŃ SĘPY ... Ps. podobno w nowym sezonie zamiast warki na piersi nasi piłkarze będą mieli logo ... sępa ... : ) |
| MichuB | 2008-05-17 00:52 | | ciekawe jak to, co Nawrot napisał, ma się do tego http://www.lechpoznan.net/news-5252.html, gdzie to Dolha sam poprosił o rozwiązanie kontraktu |
| glos z zagranicy | 2008-05-17 01:26 | | Mozi: mam do Ciebie wielka prosbe - na przyszlosc zamiast tekstow pana Nawrota przedrukuj cos z "Faktow" bo to ten sam poziom. |
| slavus | 2008-05-17 01:40 | | całkiem bez sensu artykuł |
| Krzycho86 | 2008-05-17 05:26 | | masło maślane... |
| kaczor | 2008-05-17 07:35 | | ale bzdety wypisuje ta GW |
| bleblehul | 2008-05-17 10:10 | | wcale mnie to nie dziwi wkońcu to gazeta "wybiórcza" |
| kibol | 2008-05-17 13:34 | Jeden z Was zarzucił tekstem, że artykuł jest słaby i już teraz wszyscy jadą na jedno kopyto bo myślą, że będą cacy. Dla mnie tekst Pana Nawrota jest dobry.
Nikt Dolhy zwalniać nie musiał. Prosić to on sobie mógł. Jasne chyba jest, że dziecko to on będzie wychowywał, ale nie jako bezrobotny a bramkarz jednego z rumuńskich klubów. Do którego nota bene mogliśmy go sprzedać.
Lech przegrał wicemistrzostwo, bo na razie zatrudnia piłkarzy, którzy te błędy popełniają. Nie lepszych, bo na lepszych żal mu pieniędzy. A pamiętać trzeba, że każdy zespół jest tak dobry, jak jego najsłabszy piłkarz. - najlepszy i bardzo trafiony fragment. Dla mnie nie ma nic głupiego w tekście Pana Nawrota, dla którego dobro Lecha jest tak samo ważne jak dla każdego z Was. |
| Tiago | 2008-05-17 13:39 | | Dokładnie tak, dobry wyważony artykuł. Święta prawda z tym że zespół jest tak dobry jak jego najsłabszy piłkarz. Tak jak w biegach drużynowych czas drużyny to czas ostatniego zawodnika nawet jeżeli ten najlepszy był pierwszy i wyprzedził cały peleton. |
| glos z zagranicy | 2008-05-17 14:53 | | Kibol: jedna uwaga jak Lech zatrudnial Dolhe to byl najlepszym bramkarzem naszej ligi wiec pan nawrot glupoty trzeszczy. Nie przegralismy wice tylko dlatego ze podobno zatrudniamy slabych pilkarzy, przyczyn bylo kilka i jako "fochowiec2 powinienes to wiedziec a tym bardziej pan Nawrot. Glupota jest tez to ze podobno wine za porazke w walce o wice zwala sie na Dolhe. Pierwszy raz slysze. No i sprawa najwazniejsza: zatrudniajac pilkarza nie masz nigdy gwarancji czy w zespole sie sprawdzi i zaaklimatyzuje. Pan Nawrot jest po prostu tym kims ktory pasuje jak ulal do opisu ktory zamiescil a gazeta wybiorcza gdyby nie zalowala siena to zatrudniala by lepszych fachowcow a nie gosci ktorzy nawet studiow dziennikarskich nie konczyli. |
| michu-mdt | 2008-05-19 10:26 | | Jest jak jest...ja mam tylko nadzieję że szukja następcy a nie szczędzą grosza i numerem jeden będzie krzyś. Jak tak to już widze te piękne interwencje na przedpolu |
|
|
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
|