lech poznan
lech poznan
 
lech poznan lech poznan
Login:

Hasło:

Autologowanie

>> zarejestruj się
>> zapomniałem hasła
lech poznan lech poznan
Lech - Zurich (Ponk)
Lech - GKS (Vivo)
Lech - Chazar (Vivo)
Lech - Górnik (Ponk)
Lech - ŁKS (Vivo)
>> więcej fotorelacji
lech poznan lech poznan
Matematyka w drodze po ...
Refleksje po meczu Lech...
Felieton: Uwierz w Smud...
Zabawa w ogniu rac- rel...
Felieton: Kolejowa gorą...
>> więcej artykułów
lech poznan lech poznan
Smuda: Koniec marudzeni...
Rutkowski: Interesuje m...
Linka: Każdy mecz jest ...
Wojtkowiak: Nasza wina!...
Mowlik: Nie nazywam się...
>> więcej wywiadów
lech poznan lech poznan
lech poznan lech poznan


Profesjonalne statystyki odwiedzin
Osób na stronie: 44
  lech poznan lech poznan
2008-08-17 19:07 Wysokie zwycięstwo Lecha w Białymstoku!
lech poznan Wysokie zwycięstwo Lecha w Białymstoku! Na koniec 2. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy Jagiellonia Białystok podejmowała na własnym stadionie ostatniego w tabeli Lecha Poznań, a Odra Wodzisław Śląski spotkała się z warszawską Legią. "Kolejorz" po wpadce przed tygodniem tym razem pewnie pokonał "Jagę", a "Wojskowi" dość nieoczekiwanie ulegli niżej notowanej Odrze. Z niedzielnych spotkań na pewno ciekawiej zapowiadał się pojedynek...
>> więcej      >> skomentuj to wydarzenie (78)      >> więcej wydarzeń
  lech poznan lech poznan
  lech poznan lech poznan

Z czym do Europy - po meczu z Chazarem
Prezes_ | 2008-07-19 20:14 | własne | A A A
lech poznan Z czym do Europy - po meczu z Chazarem
Lech Poznań nie po raz pierwszy w historii ruszył na podbój Europy. Dotychczasowy dorobek klubu, mimo kilku chwalebnych momentów, jest ubogi tak w liczbę startów, jak i dokonania. Tym razem zaczęło się dobrze; Chazar Lankaran z Azerbejdżanu uznał wyższość Kolejorza. Czy z tego meczu zostało do rozważenia cokolwiek, poza suchą statystyką? Z czym do Europy - to nie pretensjonalne stwierdzenie, ponieważ brakuje w nim pytajnika. Lech bowiem zaprezentował się na tyle dobrze, że zamiast lamentowania nad jego przyszłością, możemy wywód nad tytułowym twierdzeniem poprzeć kilkoma argumentami. Pozytywnymi.

Mecz Chazar Lankaran- Lech Poznań był nietypowy. Z jednej strony na bardzo daleki wyjazd mogło sobie pozwolić niewielu kibiców, z drugiej transmisję przeprowadziła otwarta stacja TVP2. Tym samym wyjątkowo liczna rzesza sympatyków Kolejorza obejrzała zmagania swojej drużyny przed szklanym ekranem. Komentarz szedł ze studia w Warszawie, ale realizacją zajmowali się azerscy gospodarze, co skutkowało kilkoma zabawnymi obrazkami na naszych monitorach: na boisku w Baku występował "Lex" trenowany przez "Fransijka" Smudę, a w jego składzie awizowano takich graczy, jak "Levandovsski", czy "Yakub Vilk". Choć bowiem do zapisu języka azerskiego urzędowo nakazany jest alfabet łaciński (obok funkcjonujących alternatywnych zapisów arabskich i cyrylicznych), jednak w jego dość odmiennym wariancie. Nie ma się co obrażać, to było prawo gospodarza, polska telewizja w rewanżu zaprezentuje tablicę "Lech- Chazar" i nikt w Azerbejdżanie nie będzie z tego powodu wylewał żali. Wprawdzie oficjalna strona naszego klubu wykazała daleko idącą wyrozumiałość, permanentnie nazywając rywali "Xazarem"... – mam tylko nadzieję, że literki "a" w miejsce azerskich form są sygnałem, że chińskich nazw nikt nie będzie zapisywał w oryginale. Wróćmy jednak do właściwego tematu. Transmisja w paśmie otwartym sprawiła, że telewidzowie mogli nie tylko ocenić formę poznańskich piłkarzy, ale też porównać mecz z następnym transmitowanym spotkaniem polskiej drużyny, mianowicie bojem (zabawnie w tym miejscu brzmi to słowo) Legii Warszawa z FK Homel. Kto oglądał, ten już wie o czym będzie następny akapit.

Lech Poznań do Europy może śmiało wchodzić ze swoim zaangażowaniem w grę. Jest to cecha, którą często można nadgonić nawet spory dystans do rywala w umiejętnościach czysto piłkarskich. Kolejorzowi pasji nie brakowało. Mimo że mecz poprzedziła długa podróż samolotem, a warunki pogodowe na miejscu nie zachęcały do forsownego wysiłku, podopieczni Franciszka Smudy nawet przez moment nie przechodzili obok meczu. Z pewnością wzięli pod uwagę wpadki polskich klubów w ostatnich latach, być może też na wszelki wypadek założyli prawdziwość lankarańskiej propagandy, która ochrzciła swój klub mianem "Chelsea Kaukazu". Wielkopolskim piłkarzom należą się brawa za wykazanie czujności i odporności psychicznej, a także za wytrzymanie presji, jaką na miejscu stworzyła 25-tysięczna bucząco-gwiżdżąca publiczność. Goście nie zamierzali czekać na realizację buńczucznych zapewnień Chazaru i odpowiedzieli przejęciem inicjatywy od pierwszej minuty meczu. Słabszą grę zanotowali mniej więcej od piątej do osiemnastej minuty. W tym okresie Chazar grał szybciej, jego zawodnicy nie bali się wejść przebojem w pole karne Kolejorza, gospodarze – co będzie kontrastowało z późniejszym chaosem – wydawali się też być bardziej zgranymi. Trzeba przyznać, że kilka błędów obrony w tym czasie mogło się skończyć bramką dla azerskich futbolistów. Jednak strzał Sławomira Peszki we wspomnianej 18. minucie stał się sygnałem do ataku. Odtąd dominację już na trwałe przejęli niebiesko-biali, co ważne, Lech rozkręcał się z minuty na minutę, w ciągu meczu prezentując coraz lepszą grę. Zwycięska bramka Roberta Lewandowskiego była więc ukoronowaniem solidnej pracy wykonanej na boisku w Baku.

Wobec startu w europejskich pucharach, włodarze Lecha postanowili wzmocnić wyjściową jedenastkę. W czwartkowym meczu nowi piłkarze okazali się mocnymi ogniwami drużyny. Manuel Arboleda, którego ściąganie do Poznania przypominało telenowelę ("Ja Poznań"), był dla piłkarzy z Azerbejdżanu zaporą nie do przejścia. Tak było chociażby w 10. minucie, gdy po błędzie poznańskiej defensywy mógł pójść zakończony nokautem oskrzydlający atak. Nie poszedł, bo świetnie ustawił się Arboleda i dzięki presji Kolumbijczyka akcja została zdławiona w zarodku. Podobnie było w 37. minucie – tym razem Kolumbijczyk przerwał groźne dośrodkowanie głową na tyle skutecznie, że nie tylko oddalił zagrożenie, ale i rozpoczął groźną kontrę. Arboleda przez większą część meczu strzegł dostępu do bramki Kotorowskiego, lecz potrafił także zmieniać pozycje, np. niespodziewanie przechodząc w jednej akcji w końcówce meczu do ataku. Na wysokie noty zasłużył Semir Stilić. Bośniak imponował walecznością, ale potrafił wykazać się również innymi cechami. To jego odważne wejście mogło ustawić mecz na początku drugiej połowy, gdy kiwnął w polu karnym rywala i z bliska strzelił na bramkę, trafiając niestety w bramkarza. Kilkanaście minut później zaprezentował się jako gracz niezwykle wszechstronny – najpierw po dobrze wykonanym rzucie rożnym tworząc groźną sytuację, potem przechwyciwszy piłkę konstruując atak pozycyjny, by jeszcze w tej samej akcji ustawić się w pozycji napastnika – tym razem graczy Chazara uratowała pozycja spalona. Bardzo aktywny był także Sławomir Peszko, wydaje się jednak, że momentami za bardzo chciał strzelić bramkę. Tak było na pewno w 80. minucie, gdy przerwał akcję na pełnej prędkości, decydując się na strzał z dystansu. Uderzenie było minimalnie niecelne i można spekulować, co by było, gdyby tak kilka centymetrów..., ja jednak uważam, że lepszym pomysłem mimo wszystko byłoby podholowanie piłki w pole karne i rozegranie jej z innym zawodnikiem. Wreszcie Robert Lewandowski: debiut jak marzenie. Do pewnego momentu oglądałem mecz względnie spokojnie – Lech dominował, stwarzał sytuacje i bramka wydawała się kwestią czasu. Ok. 70 minuty moja cierpliwość zaczęła się kończyć i na leżącej w pobliżu kartce zanotowałem: "Remis zaczyna być irytujący – i to widać też w grze". Chwilę później nastąpiło to, na co czekaliśmy, a okoliczności bramki idealnie wgrały się w tą "sentencję": po zamieszaniu w pobliżu pola karnego piłka niemal zatrzymała się w miejscu i w tym momencie niezdecydowanie graczy obu drużyn przerwał Lewandowski, zwyczajnie... uderzając z całej siły w długi róg. Myślę jednak, że Lewandowskiego po tym meczu chwalić się będzie nie tylko za zdobytą bramkę. Od momentu wejścia na boisko stwarzał on bowiem zagrożenie dla rywala, a jedną z pierwszych jego reakcji po strzeleniu gola było... rozpoczęcie kolejnego ataku.

Spośród graczy występujących w Kolejorzu wcześniej, na wyróżnienie zasłużył z pewnością Krzysztof Kotorowski. Chociaż ani razu gracz Chazara nie zaliczył "strzału życia", za którego wybronienie bramkarzowi możnaby przyznać tytuł gracza meczu, to jednak solidności Kotorowi odmówić nie można. Wykazał też, że refleks jest jego mocną stroną, kilkukrotnie udanymi wyjściami kasując potencjalne zagrożenie dla swojej bramki. Trochę krytyki dostało się po tym meczu Tomaszowi Bandrowskiemu, którego trener zdjął z boiska w przerwie meczu, ja jednak wezmę w obronę pozyskanego z Energie Chociebuż zawodnika. To właśnie on w 26. i 37. minucie rozbił ataki gospodarzy, natychmiast tworząc groźne kontry i wypracowując, czy to przez dynamiczny rajd i dośrodkowanie (w pierwszym przypadku), czy przez długie podanie (w drugim), sytuacje stuprocentowe – a to, co zrobił z tym Rengifo, to już inna sprawa. Na plus zapisali się także Grzegorz Wojtkowiak i Bartosz Bosacki, choć ten drugi nie ustrzegł się paru pomyłek.

Do Europy Kolejorz może także śmiało jechać ze swoimi kibicami. Na pewno poznańskiej części telewidowni mocniej biły serca, gdy w przesterowanej kakofonii, która płynęła z głośników naszych telewizorów, przebijało się wykrzykiwane w różnych wariantach "Kolejorz!". Nawet z perspektywy telewizyjnej doping fanów z Wielkopolski był momentami świetnie słyszalny. Choć to nie ilość, lecz jakość czyni, odpowiedzmy sobie na pytanie: czy jakakolwiek inna ekipa stawiłaby się w Azerbejdżanie w liczbie 84 głów? Zazdroszcząc niezapomnianych emocji, pytam w imieniu Czytelników tej strony: może jest wśród nas ktoś z wyjazdowiczów, który chciałby podzielić się na naszych łamach wspomnieniami?

Czy Lech zagrał w Baku idealnie? Nie. Największym zawodem była postawa Hernana Rengifo. Peruwiańczyk owszem, ustawiał się w sytuacjach strzeleckich, szukał piłki, ale napastnika rozlicza się przede wszystkim za strzelone bramki. A to właśnie Rengifo był główną przeszkodą do odniesienia bardziej efektownego zwycięstwa. Dla przebiegu spotkania było to tym groźniejsze, że przynajmniej w pierwszej połowie drużyna grała właśnie "na" Peruwiańczyka. Negatywnie oceniam także postawę innego obcokrajowca, Luisa Henríqueza. Przy naszych obecnych aspiracjach, zawodnik Kolejorza nie może sobie pozwalać na taką liczbę strat. Może warto zastanowić się nad zmianą na tej pozycji? Na szczęście gdy dojdzie do siebie Rafał Murawski, będzie można pomyśleć nad innym ustawieniem linii pomocy.

To, że po czwartkowej wygranej Lech zebrał pozytywne opinie, nie oznacza, że już możemy świętować. Umiarkowaną radość, jaką wykazują poznańscy kibice, uważam za najsłuszniejszą postawę. Do końcowego sukcesu potrzeba utrzymania wysokiej formy przez cały sezon, a w Ekstraklasie przyjdzie nam grać z przeciwnikami stawiającymi znacznie większe wymagania. Jak wykazał jeden z internautów, zwycięstwo nad Chazarem było pierwszym w historii wyjazdowym zwycięstwem Lecha Poznań w Pucharze UEFA. Sprawdziłem, rzeczywiście: w Pucharze (Lidze) Mistrzów wygrywaliśmy, w śp. Pucharze Zdobywców Pucharów także, ale w PUEFA u siebie nawet Metalurgs Liepaja okazał się lepszy. Czy tym razem podbijemy Europę? Początek jest udany, jednak nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków. Ja wiem, że to dawny ZSRR, i że kuratela UEFA, ale... w geografii jestem konserwatystą. Azerbejdżan to jednak Azja...

Mateusz Otta


Autor:       Czytań: 2591       >> skomentuj tego newsa (6)
Zobacz także
Komentarze

el fanatico | 2008-07-19 20:54
Otrzyjcie już łzy,płaczący...Oby tak dalej Kolejorz!!
***perun*** | 2008-07-20 02:49
Dobry artykuł. DO tego wszystkiego faktycznie dodać należy brak skuteczności.. gdyby to był Milan, to takich sytuacji pieprzyć nie wolno. Wydaje mi się jednak, że Rengifo miał słabszy dzień, każdemu może się zdarzyć. Przypomnijcie sobie, ile bramek ważnych nam strzelił. Kwestią czasu jest kiedy dojdzie do pełni formy.. jedyne nad czym można ubolewać, to... klasa rywala. Wydaje mi się, że niepotrzebnie są tak liczne pochwały na rzecz Kolejorza. Oczywiście- pokonaliśmy rywala, w dobrym stylu, jednak to tylko Azerbejdżan. Ten mecz trzeba było wygrać. Parę zagrań z 1 klepki mogło się podobać ale na inne zespoły to będzie za mało.
piotr93-10 | 2008-07-20 11:30
"Nie ma się co obrażać, to było prawo gospodarza, polska telewizja w rewanżu zaprezentuje tablicę "Lech- Chazar" i nikt w Azerbejdżanie nie będzie z tego powodu wylewał żali." - tez o tym mowilem w komentarzu w innym temacie. Artykul bardzo dobry a co do kibicow z wyjazdu do Azerbejdzanu to fajnie by bylo jakby ktos podzielil sie z nami swoimi odczuciami. Pamietam ,ze kiedys na tej stronie ktos opisywal obszernie jakis wyjazd i to jak po kilka tysiecy kibicow przyjechalo kilka Ikarusow :D . Bardzo fajniesie to czytalo i mam nadzieje ,ze bedzie wiecej takich artykulow.
Ubot | 2008-07-21 09:19
Problem polega na tym, że, jeśli Kolejorz wygra w następny czwartek, to i tak możemy trafić na drużynę ze wschodu, bo tak jest rozstawiony koszyk. Chociaż może to być również FK Moskwa, albo Hertha Berlin.. Ciekawe, chociaż na razie trzeba jeszcze raz wkopać Azerom. A może być różnie.
alastor | 2008-07-21 13:47
Bardzo trafiony artykuł, na razie nie ma co sie podniecać, trzeba wygrać drugi mecz najpierw. Ale jeśli wyeliminujemy "Chelsea" to czemu nie Milan? ;)
sebex17 | 2008-07-23 14:05
Lech powinien wyłożyć jeszcze kasę i ściągnąć Robaka, który byłby idealnym uzupełnieniem siły ataku naszej drużyny
Dodaj swój komentarz


Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
 
lech poznan (C) Copyright LechPoznan.NET Designed by Maciej Kostecki, coded by Maxer Protected by BOWI Group
Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
lech poznan