Wesz?o! zadzwoni?o do Franciszka Smudy i sobie z nim mi?o pogaw?dzi?o. O meczu z Wis?? "Franz" powiedzia? tak: - Dla mnie nie by? prze?omowy. My takie ma?e prze?omy to ju? mamy od dawna. Ka?dy sparing by? prze?omowy, ka?dy trening, na którym wida?, ?e co? si? uk?ada. A mecz z Wis??? To jeszcze nie by?o to. Na razie raczkujemy. Ale im wi?cej b?dzie w nas do?wiadczenia, wiary, tym lepsze mecze b?dziemy rozgrywali. Jak nas za rok zobaczycie, to pomy?licie: - Teraz to graj?, nie to co ta kaszana rok temu w Krakowie! Zapraszamy do przeczytania ca?o?ci.
Nie chcieli?my wcze?niej dzwoni?, bo przeczuwali?my, ?e w Krakowie mo?e by? ró?nie. Ale teraz ju? mo?na trenerowi ?mia?o pogratulowa?!
-Ha, a co my?leli?cie? ?e mnie wypierdol? zaraz? Nic z tego, jeszcze chwil? tu popracuj?!
Trener od razu o zwalnianiu. A my tylko gratulujemy!
-Eeee, posz?o, stary ?nieg, historia. Trening przed chwil? mieli?my, z Wronek wracali?my. To jest wa?niejsze, a nie jakie? stare mecze.
Ale czy czasem ten mecz z Wis?? nie by? prze?omowy? Ka?dy zespó? ma taki moment, w którym prze?amuje jak?? barier?, zaczyna w siebie wierzy?...
-Dla mnie nie by? prze?omowy. My takie ma?e prze?omy to ju? mamy od dawna. Ka?dy sparing by? prze?omowy, ka?dy trening, na którym wida?, ?e co? si? uk?ada. A mecz z Wis??? To jeszcze nie by?o to. Na razie raczkujemy. Ale im wi?cej b?dzie w nas do?wiadczenia, wiary, tym lepsze mecze b?dziemy rozgrywali. Jak nas za rok zobaczycie, to pomy?licie: - Teraz to graj?, nie to co ta kaszana rok temu w Krakowie!
Po co w kó?ko trener szuka b??dów?
-Bo by?o ich sporo! Nad ka?dym b??dem trzeba pracowa?. Dobrze rzeczy to pi?karze sami pami?taj?, nawet za dziesi?? lat nie trzeba im ich przypomina?. A z?e wymazuj? z pami?ci zaraz po zej?ciu z boiska. To ja ich za ucho bior? i mówi?: - Oj ty, ty... Masz jeszcze sporo do poprawienia!
Niektórzy mówi?, ?e wam si? mecz w Krakowie dobrze u?o?y? i w zasadzie to mieli?cie szcz??cie.
-Dziwnym trafem innym tak si? mecze nie mog? u?o?y?! Ale tak to jest – jak wygrasz, to powiedz?, ?e Wis?a gra?a do dupy, a jak przegrasz, to ?e ty gra?e? do dupy. Zawsze si? znajdzie odpowied?.
Ze wszystkich meczów Lecha, ten sprawi? panu najwi?ksz? frajd??
-A gdzie tam! Mi przyjemno?? to sprawia trening, jak na nim widz? super gr?, jak ch?opaki zapieprzaj?. A na meczu to ju? jest walka, koncentracja, a nie frajda.
Pierwszy raz wygra? pan w Krakowie, odk?d odszed? z Wis?y?
-Nie, z Lubinem wcze?niej wygrywa?em. Wis?a to jest zawsze przeciwnik nietuzinkowy, tam ka?dy ?ykn?? gry w reprezentacji czy w pucharach. I wygra? tam zawsze przyjemnie.
Zw?aszcza, ?e gdyby?cie przegrali, to dzi? wasza strata do Wis?y wynosi?aby siedem punktów.
-Siedem? Siedem to pinezka. W poprzednim sezonie do Legii mieli?my chyba dwana?cie, a jak si? rozbujali?my, to doszli?my na dwa.
Wszyscy chwal? Roberta Lewandowskiego. B?dzie królem strzelców, b?dzie drugim Koniarkiem?
-Ma zadatki na lepszego Koniarka, nie ma co ich porównywa?. Lewandowski jest lepiej wyszkolony technicznie i z obu nóg uderza. Cho? prawa lepsza... Dobrze, ?e Legia skoncentrowa?a si? na Hiszpanach i nam go odpu?ci?a!
G?o?no te? jest o Stiliciu. Wygl?da na kogo?, komu grozi zaraz gigantyczna sodówka...
-O, to?cie teraz dali! Tu kurwa pracowa? trzeba, tu na sodówk? nie ma czasu! Ch?opak ma 20 lat, jest fajny, grzeczny, pouk?adane ma. Gdyby mu si? co? przestawi?o, to bym powiedzia?, wiecie jaki jestem. Ja najgorsz? prawd? wal? mi?dzy oczy. Gdybym da? dupy w meczu, to bym wam pierwszy powiedzia?: „Smuda da? dupy”. No to wracaj?c do Stilicia – ?adnej sodówki on nie ma. Nie mylcie talentu z sodówk?!
A co z Arboled?? Coraz g?o?niej o tym, ?e mia?by zagra? w reprezentacji Polski.
-Eeee... Przyda?by si?, ale nie zagra, nie ma co si? czarowa?. Ale te porównania jego z Rogerem to ju? ca?kiem bez sensu s?. Ich nie ma co porównywa?, bo Arboleda jest pod ka?dym wzgl?dem lepszy – przydatno?? dla zespo?u, charakter, ambicja, walka, szybko??, umiej?tno?ci. Co z tego, ?e Roger te ko?owrotki robi, jak z nich nic nie wynika?
Dla pana ostatnie tygodnie to powrót na usta ca?ej Polski. Znowu wszyscy mówi? o wielkim Franku Smudzie...
-?e si? niby odrodzi?em? Ja ca?y czas jestem odrodzony, narodzony... Nie interesuje mnie to gadanie. Mam zespó?, w który wierz? i z którym pracuj?. A czy kto? mnie popiera, czy bije brawo, czy gwi?d?e... Co mnie to obchodzi? Kibic ma prawo robi? co chce.
Ale to zawsze przyjemne jak skanduj? nazwisko, a nie gwi?d??.
-Przyjemne, ale dla mnie przyjemniejsze jak zadzwonicie do mnie po przegranym meczu i podbudujecie. To lepiej ni? ta ca?a reszta, dla której dzisiaj jeste? super, a jutro duper.
Teraz mecz z Austri? Wiede?. To zespó? klasy Grasshoppers?
-A nie wiem, którzy lepsi. Z tamtymi grali?my pierwszy mecz u siebie i to nam wysz?o. Teraz b?dzie odwrotnie. Chcemy wygra?, bez dwóch zda?. Inter Mediolan to nie jest.
Z Interem te? pan kiedy? wygra?.
-A, faktycznie.
Co dalej? Podtrzymuje pan zdanie, ?e drugie miejsce w lidze to b?dzie pora?ka, a trzecie – wstyd si? przyznawa??
-Tak jest! To s? s?owa prezesa Cupia?a. Zapami?ta?em je i powtarzam do znudzenia. Celujemy w mistrzostwo, prujemy prosto do celu, bez zakosów, a czy si? uda, to zobaczymy.
|