Wczoraj w gmachu gimnazjum nr 8 i XX LO im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego na poznańskim Wichrowym Wzgórzu odbyło się spotkanie z piłkarzami Lecha Poznań: Piotrem Reissem i Ivanem Djurdjeviciem. Jego organizatorem we współpracy ze szkołą była miejscowa sekcja kibiców. Zainteresowanie okazało się tak ogromne, że w ostatniej chwili zdecydowano się przenieść spotkanie do większej z sal gimnastycznych. Gros widowni stanowili uczniowie miejscowego zespołu szkół, przybyła także grupa uczniów z klas sportowych sąsiedniej SP nr 11 oraz osoby z zewnątrz.
Zawodnicy Kolejorza podjechali pod gmach szkoły ok. godziny 13.00, gdzie powitał ich dyrektor Wiktor Kania (na zdjęciu wraz z piłkarzami). Następnie udali się w stronę wypełnionej do ostatniego miejsca sali gimnastycznej. Tam przywitano ich owacją na stojąco i gromkim "Kolejorz!". Następnie zaprezentowano krótki występ artystyczny przygotowany przez grupę taneczną XX LO.
W pierwszej części spotkania zawodnicy opowiadali o początkach swojej kariery, jej przebiegu, ciekawszych jej epizodach i szeroko rozumianej piłkarskiej "kuchni". W wielkim skupieniu zebrani słuchali niezwykle ciekawej opowieści Piotra Reissa, który wspominał o początkach swojej kariery, gdy naturalnym dla niego był wybór Kolejorza oraz o swoich przygodach kibicowskich. Wtedy wszystko nie było tak zorganizowane jak dzisiaj, nie było fanklubów ani sekcji. 0d dziecka chodziłem na mecze w Poznaniu, najpierw z tatą, a potem sam. Miałem też kolegów, którzy po prostu wsiadali w pociąg i jechali za Lechem. Pewnego razu pojechałem z nimi - wspominał kapitan Kolejorza. W ten sposób Rejsik zaliczył kilkadziesiąt wyjazdów, ale najlepiej zapamiętał jeden z nich. W 1990 na wyjeździe w Warszawie wywalczyliśmy remis, który dał nam mistrzostwo Polski. W 2004 roku sytuacja powtórzyła się już jako piłkarzowi, gdy znów na Łazienkowskiej zdobyliśmy Puchar Polski. Reiss porównywał też typy trenerów z którymi pracował: od prowadzących drużynę "na nosa", po opierających się na nowoczesnych technologiach. "Nie można w ten sposób oceniać trenerów. Pracowałem u takich, u których biegało się po górach, najlepiej jeszcze z plecakiem z kilkukilogramowym obciązeniem i u takich, u których się spacerowało. I zawsze byłem dobrze przygotowany. Wiadomo, że z nowinek technicznych, jak np. sporttestery, warto korzystać, żeby lepiej poznać możliwości organizmu. Jeden zawodnik może przebiec więcej, inny mniej. Przydają się one głównie w okresie przygotowawczym, później są już mniej istotne" - stwierdził. Z kolei Ivan Djurdjević porównywał atmosferę przy Bułgarskiej do tej, którą znał z rodzimej ligi oraz hiszpańskiej i portugalskiej, w których grał. Opowiadał także o czasach swojej młodości, gdy w jego rodzimej Serbii - wówczas będącej częścią nieistniejącej już Jugosławii - trwała wojna domowa. Dla mnie była to szczególnie trudna sytuacja, gdyż pochodzę z takiej rodziny, w której tata jest Serbem, a mama Chorwatką. Na szczęście to już się skończyło - wspominał obrońca Kolejorza. Padło także to pytanie o ewentualne powołanie do reprezentacji Serbii. Ja już mam 31 lat i w to nie wierzę. Kibicuję oczywiście Serbii i wierzę, że razem z Polską zagra na mistrzostwach - skomentował Djurdjević.
Po autoprezentacji nadszedł czas na część rozrywkową. Po efektownym pokazie podbijania piłki głową w wykonaniu Piotra Reissa, nadszedł czas na konkurs wiedzy o Lechu i nie tylko. W meczu na wiedzę starła się grupa gimnazjalistów z zawodnikami drużyny. Gimnazjaliści doskonale odpowiedzieli na wszystkie zadane im pytania, natomiast zawodnicy wyłożyli się na pytaniu o datę narodzin Franciszka Smudy. 22 czerwca był prawidłową odpowiedzią, jednak rok 1948 został zamieniony przez piłkarzy na 1947 r. Piłkarze nie zdali też egzaminu na spostrzegawczość, nie wiedząc kto jest patronem odwiedzanej szkoły. W rezultacie gimnazjaliści wygrali z piłkarzami 5:3,5 (bowiem za datę dzienną urodzin trenera przyznano im pół punktu).
Po części rozrywkowej piłkarzom przyszedł czas na pytania publiczności. Pytano o różne rzeczy, od trywialnego "czy ciężko jest być piłkarzem", po bardziej dociekliwe kwestie. Jedna z dziewczyn spytała co goście sądzą o piłce nożnej kobiet. Piotr Reiss stwierdził, że jest estetą i uważa, że kobiety dużo lepiej prezentują się w innych sportach, np. w siatkówce. Z kolei Ivan Djurdjević uznał, że "jeśli chcą, niech grają". "Ivan bardzo lubi zapasy w błocie" - dodał ku rozbawieniu publiczności Rejsik. Spore zaskoczenie dla wszystkich zgromadzonych, z dyrektorem włącznie, wywołało pytanie ucznia klasy maturalnej zadane w języku serbskim. Pytanie kierowane było oczywiście do Ivana Djurdjevicia, a miał w nim odpowiedzieć czy ładniejsze są Serbki, czy Polki. Ja mam teraz dziewczynę z Polski i mogę powiedzieć, że Polki są bardzo ładne, ale Serbki też. Natomiast o kobietach w tych krajach, gdzie grałem, w Hiszpanii i Portugalii, to... lepiej nic nie mówić - zareplikował Serb, czym wzbudził ubaw publiczności.
Po części dyskusyjnej przyszedł czas na autografy i pamiątkowe zdjęcia, po czym piłkarze w asyście dyrektora i członków sekcji Wichrowe Wzgórze opuścili budynek.
Organizatorem spotkania była sekcja Wichrowe Wzgórze. Spotkanie poprowadził niżej podpisany członek grupy. Wkrótce zamieścimy też fotorelację innego członka sekcji, Łukasza Kubiaka.
Mateusz Otta
|