<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?><rss version="2.0">
<channel>
<title>Lech Poznań NET- Nieoficjalny serwis poznańskiego Lecha!</title>
<link>http://www.lechpoznan.net</link>
<description>Nieoficjalny serwis informacyjny Lecha Poznań! Znajdzesz w nim najnowesze informacje, zdjęcia i wywiady dotyczšce Kolejorza. Zapraszamy!</description>
<language>pl</language>
<webMaster>maxer@lechpoznan.net</webMaster>
<item>
<title>Ulatowski: Myślę jak zatrzymać Lecha</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7015.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify"><strong>W najbliższej kolejce ligowej  najciekawiej zapowiada się pojedynek GKS-u Bełchat&oacute;w z Lechem Poznań.  Obie drużyny wiosną nie straciły jeszcze punkt&oacute;w.</strong> </div><p style="text-align: justify" align="justify">Lech w dw&oacute;ch pierwszych meczach pokonał  Polonię Warszawa i Cracovię Krak&oacute;w. GKS rozprawił się z krakowską Wisłą i  Piastem Gliwice. W niedzielę przynajmniej jedna z ekip będzie musiała  pogodzić się ze stratą punkt&oacute;w. Statystyki przemawiają za Kolejorzem,  kt&oacute;ry w Bełchatowie nie przegrał od 14 lat!</p><div align="justify"> </div><p style="text-align: justify" align="justify">- Od prawdy historycznej nie uciekniemy,  ale ja i cały zesp&oacute;ł traktujemy  ten mecz w innych kategoriach. Chcemy  potwierdzić tym spotkaniem, że to,  co zrobiliśmy w dw&oacute;ch pierwszych  kolejkach, nie było dziełem przypadku  czy stanu boiska a efektem naszej  dobrej gry, pracy w okresie  przygotowawczym. Tak właśnie piłkarze i  sztab szkoleniowy postrzegamy  ten mecz - m&oacute;wi trener Rafał Ulatowski.</p><div align="justify"> </div><p style="text-align: justify" align="justify">W Bełchatowie nie ukrywają, że spotkanie  z Lechem będzie kolejnym testem formy drużyny. - Już przed rundą  wiedzieliśmy, że dla nas najważniejszy będzie dobry  początek. W  pierwszych czterech spotkaniach gramy z drużynami, kt&oacute;re w  ligowej  tabeli znajdują się przed nami. Teraz wypadło na Lecha, kt&oacute;ry  imponuje  swoją grą, formą i nazwiskami. Myślę, że my też nie musimy się  wstydzić  naszych dokonań i tych piłkarzy, kt&oacute;rych mamy. Zapowiada się  dobry  mecz - dodaje szkoleniowiec.</p><div align="justify"> </div><p style="text-align: justify" align="justify">- Dw&oacute;ch zawodnik&oacute;w strzeliło dla Lecha  dziewiętnaście goli (Lewandowski  dwanaście i Peszko siedem). Ci  zawodnicy swoją dobrą grę w naszej  ekstraklasie potwierdzają też w  meczach reprezentacji Polski. Kriwiec   to uczestnik Ligi Mistrz&oacute;w,  kt&oacute;ry odnosił sukcesy z Bate Borisov.  Nazwisko samo m&oacute;wi za siebie.  Stilić od dawna uznawany jest za jednego z  najlepszych środkowych  pomocnik&oacute;w ekstraklasy. Na pewno czeka nas  trudne zadanie powstrzymania  tych piłkarzy, ale ja wierzę, że nie są to  tacy zawodnicy, kt&oacute;rych nie  można powstrzymać - tłumaczy.</p> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Kriwiec celuje w mistrzostwo i LM</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7014.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Siergiej Kriwiec jest najlepszym piłkarzem, który w zimowym okienku transferowym trafił do polskiej Ekstraklasy. Białorusin wzmocnił szeregi Lecha Poznań, w którego barwach już w drugim spotkaniu wpisał się na listę strzelców. Teraz liczy na mistrzostwo i... awans do Ligi Mistrzów. - Stać nas na jedno i drugie - mówi otwarcie. </b>

Kriwiec ze swoim poprzednim klubem występował w fazie grupowej Ligi Mistrzów, strzelał bramki Juventusowi czy Anderlechtowi, a także został wybrany najlepszym piłkarzem ligi białoruskiej. Pomocnik zapragnął wyjazdu na Zachód i... trafił właśnie do Poznania.

- Mnie polska liga bardzo się podoba. Jestem bardzo mile zaskoczony tym, co zastałem w Poznaniu. Lech jest klubem świetnie zorganizowanym, tak właśnie wyobrażałem sobie zachodnie standardy. Poza tym ma fantastycznych kibiców. Potrafią stworzyć niezapomnianą atmosferę. Ciarki przechodziły mi po plecach, kiedy wychodziłem na murawę. A przecież kiedy stadion będzie skończony, doping będzie jeszcze mocniejszy. Jestem też pod wrażeniem, jak olbrzymie jest zainteresowanie mediów klubem. O Lechu mówi się i pisze niemal bez przerwy. Już dawno nie udzieliłem tylu wywiadów. Zagrałem dopiero w dwóch meczach, a już nawet taksówkarze mnie poznają i nie chcą przyjmować zapłaty. Ale to bardzo miłe dla piłkarzy, jeśli ludzie w ten sposób się do nich odnoszą - mówi Białorusin na łamach Głosu Wielkopolskiego.

- Nie uważam, że liga austriacka czy belgijska jest lepsza od polskiej. Moim zdaniem Lech ma przed sobą dużo lepsze perspektywy niż wiele klubów ze wspomnianych krajów. Potencjał polskich klubów jest bardzo duży. Solidne podstawy już są, a gdy powstaną nowe stadiony na mistrzostwa Europy, kluby i liga bardzo szybko będą się rozwijać - dodaje.

24-latek nie ukrywa, że przeniósł się do Poznania by walczyć z Lechem o najwyższe cele. - Ten zespół pokazał, że potrafi grać z czołowymi drużynami w Europie. Runda wiosenna ułożyła się dla nas fantastycznie i losy mistrzowskiego tytułu zależą już tylko od nas. Nie musimy się oglądać na innych. Na Białorusi mistrzem byłem cztery razy. Potrzebowałem zmiany. Dlatego chcę z Lechem najpierw wygrać rozgrywki ekstraklasy, a później zagrać w Lidze Mistrzów. Stać nas na jedno i drugie.

Co zatem zrobić żeby Lech poszedł w ślady choćby BATE Borysow i zakwalifikował się do fazy grupowej Ligi Mistrzów? - Kilka lat temu BATE, tak jak teraz Lech, miał bardzo młody zespół. Pierwsze starty w europejskich pucharach też kończyły się porażkami. Powoli jednak zdobywaliśmy doświadczenie, stawaliśmy się coraz lepszym zespołem. Kiedy przyszły pierwsze sukcesy, uwierzyliśmy, że stać nas na rywalizację z czołowymi klubami europejskimi. Potem nie mieliśmy już żadnych kompleksów. Na naszą grę wielki wpływ miała też przemiana w naszych głowach. Kiedy przychodziłem do BATE w 2006 roku, był to dopiero piąty zespół Białorusi. Potem cztery razy z rzędu zdobyliśmy mistrzostwo. ]]>
</description>
</item><item>
<title>Możdzeń z profesjonalnym kontraktem</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7013.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify"><strong>Mateusz Możdżeń dziś podpisał sw&oacute;j pierwszy profesjonalny kontrakt z Lechem Poznań. Pomocnik związał się z Kolejorzem do 30 czerwca 2014 roku.</strong><br /> </div><p align="justify"> - Jestem bardzo szczęśliwy, że Lech zdecydował się podpisać ze mną tak długi kontrakt. Wiem, że mam tu szansę na rozw&oacute;j, a co z tego wyniknie zależy tylko ode mnie. Jestem dumny, że mogę reprezentować barwy tak wielkiego klubu, jakim jest Lech - m&oacute;wił zaraz po podpisaniu kontraktu Możdżeń. </p><p align="justify">Możdżeń w tym sezonie zadebiutował w Ekstraklasie w meczu z Wisłą Krak&oacute;w. Za sw&oacute;j pierwszy występ zebrał doskonałe recenzje. W sumie do tej pory zaliczył osiem spotkań w pierwszym zespole, pięć mecz&oacute;w rozpoczynając w podstawowej jedenastce. </p><p align="justify">- Mateusz jako pierwszy z grona zawodnik&oacute;w Młodej Ekstraklasy podpisał profesjonalny kontrakt z Lechem. Uważamy, że swoimi występami w rundzie jesiennej zapracował na taką umowę. Cieszymy się r&oacute;wnież, że nasi zawodnicy, kt&oacute;rzy regularnie występują w reprezentacjach młodzieżowych naszego kraju, są w stanie wzmacniać już pierwszy zesp&oacute;ł. Obok Możdżenia, w kolejce czekają już następni zawodnicy i myślę, że w najbliższych miesiącach będziemy podpisywać kontrakty z kolejnymi młodymi lechitami - m&oacute;wi Dyrektor Sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk. </p> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Nie oglądać się na innych i dalej robić swoje</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7012.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify">Chyba nikt nie spodziewał się, że Kolejorz w takim stylu i tak szybko wr&oacute;ci do walki&nbsp; o mistrzostwo. Ogromna, ośmiopunktowa przewaga Wisły stopniała jednak szybciej niż tegoroczny śnieg, a pozycja warszawskiej Legii zajęta została właściwie &quot;z marszu&quot;. Jeszcze przed dwoma tygodniami we wszystkich niemal ankietach gł&oacute;wnym kandydatem do mistrzostwa była &quot;Biała Gwiazda&quot;. Teraz większość fachowc&oacute;w stawia już na Lecha...<br /><br />Doszło już do tego, że sami piłkarze starają się tonować entuzjastyczne nastroje. Sławomir Peszko przypomina start poprzedniej rundy. Wtedy kłopoty też zaczęły się od trzeciej kolejki. Na szczęście obecny Lech r&oacute;żni się znacznie od tego, kt&oacute;ry w sierpniu przegrywał z Polonią i Cracovią. Siłą obecnej ekipy jest kolektyw. Trenerowi Zielińskiemu nie tylko usunął graczy, kt&oacute;rzy odrabiali pańszczyznę, ale też przekonał kluczowych piłkarzy, że praca dla drużyny może zaowocować indywidualnymi korzyściami. Udało mu się też dotrzeć do Stilicia i na nowo poustawiać ofensywne puzzle, w kt&oacute;rych brakującym jesienią elementem był gracz klasy Siergieja Kriwca.<br /><br />Opr&oacute;cz widowiskowo grającego ofensywnego kwartetu, Kolejorz ma stabilną defensywę i pewnego bramkarza oraz niezłą ławkę rezerwowych. Zapotoka, Możdżeń, Mikołajczak, a w następnej kolejności Henriquez czy Tanevski gwarantują, że w razie problem&oacute;w z kontuzjami jakość gry naszego zespołu dramatycznie nie spadnie. Lech ma teraz niepowtarzalną szansę, by wykorzystać słabość najgroźniejszych rywali i grzechem byłoby tego nie zrobić. Gdy w Poznaniu myśli się, jak wytrącić atuty drużynie Bełchatowa, w Warszawie i Krakowie trwa poszukiwanie winnych ostatnich niepowodzeń. W ogniu krytyki znaleźli się trenerzy Maciej Skorża i Jan Urban. Temu pierwszemu wytyka się, że nie umie wyciągać wniosk&oacute;w z letnich porażek, bo po raz drugi Wisła jest źle przygotowana do sezonu. Coraz głośniej m&oacute;wi się też, że najgorszy start &quot;Białej Gwiazdy&quot; od p&oacute;ł wieku to też wynik konfliktu trenera z braćmi Brożkami. Także w Legii atmosfera jest napięta. Urban krytykowany jest za sprowadzanie przypadkowych piłkarzy, kt&oacute;rzy nie identyfikują się z klubem i go hańbią. Trener odgryza się, że kibice zamiast pomagać przeszkadzają jego zawodnikom. Jedno jest pewne. Na grę Legii i Wisły nie da się teraz patrzeć. Lecz to tylko przejściowe kłopoty, choć nie mielibyśmy nic przeciwko temu, gdyby trwały jak najdłużej.<br /><br /></div> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Djurdjević zastąpi Arboledę</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7011.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify">Spotkanie z GKS-em Bełchatów, które rozpocznie się o godz. 17, urasta do rangi wydarzenia marca w polskiej lidze. Oba zespoły przystąpią jednak do gry osłabione brakiem czołowych obrońców, bo za kartki pauzować będzie Jacek Popek z GKS, a kontuzjowany jest Manuel Arboleda z Lecha.<br /><br />- Dla takich meczów warto grać w piłkę - mówi trener bełchatowskiej drużyny Rafał Ulatowski. Szkoleniowiec GKS studzi entuzjazm, związany ze świetnym startem bełchatowskiej drużyny do wiosennych rozgrywek.<br /><br />- Wszyscy nas chwalą, ale na razie jesteśmy na piątym miejscu - zauważa. - Zastanawiam się, kim zastąpić Jacka i jeszcze decyzji nie podjąłem - mówi Ulatowski.<br /><br />Jacek Zieliński, szkoleniowiec Lecha, wątpliwości nie ma. Na pozycji "Mańka" zagra Ivan Djurdjević, a na lewej stronie obrony zobaczymy Seweryna Gancarczyka. Bardzo blisko powrotu do zespołu jest Marcin Kamiński, który nabawił się urazu kolana, podczas zgrupowania reprezentacji Polski do lat 19. Młody lechita codziennie pracuje z fizjoterapeutami oraz trenuje indywidualnie. - Wygląda na to, że Marcin jest już niemal w pełni sił. Pod koniec tygodnia przejdzie jeszcze kontrolne badanie USG. Jeśli wszystko będzie w porządku, to od poniedziałku będzie mógł wrócić do normalnych treningów - mówi fizjoterapeuta Lecha, Maciej Łopatka.<br /><br />Do zdrowia wraca też Jakub Wilk. Po poważnej kontuzji barku "Wilczek" wykonuje już proste ćwiczenia z piłką. Rywalizacja o miejsce w podstawowej jedenastce na lewej stronie wkrótce może być bardzo zacięta.<br /><br />Testy w Lechu rozpoczął Bartłomiej Pawłowski z Akademii Piłkarskiej Remes. - Jest szybkim i przebojowym pomocnikiem. Rgularnie występuje w reprezentacji Polski do lat 18 - reklamuje młodego piłkarza z Opalenicy dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk. <br /></div>
	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Bosacki dzisiaj przedłuży kontrakt</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7010.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify">Skończyły się wszelkie spekulacje. Dziś nowy kontrakt z Lechem podpisze kapitan poznańskiej drużyny&nbsp; Bartosz Bosacki. 35-letniemu obrońcy umowa z poznańskim klubem wygasła w czerwcu. Ale zarząd klubu nie chciał rezygnować z tak doświadczonego i tak dobrze spisującego się w tym sezonie zawodnika..<br /><br />Bartosz Bosacki r&oacute;wnież wielokrotnie deklarował, że nie zależy mu na przeprowadzce do innego klubu. Nie było więc większych problem&oacute;w, by ustalić nowe warunki umowy, kt&oacute;ra będzie obowiązywała jescze przez kolejny rok. Kontrakt miał być podpisany jeszcze na zgrupowaniu w La Mandze, ale ostatecznie przesunięto ten termin do powrotu na Bułgarską. Dla kapitana Lecha przyszły sezon będzie jedenastym w barwach Kolejorza. <br /></div> ]]>
</description>
</item><item>
<title>W jedności siła!</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7009.html</link>
<description>
<![CDATA[ <div align="justify"><strong>Ciepły, majowy wiecz&oacute;r, spotkanie jednej z ostatnich kolejek  Ekstraklasy. Tego dnia odbywa się długo oczekiwany mecz rundy. Lech  Poznań, jeden z gł&oacute;wnych pretendent&oacute;w do tytułu, podejmuje u siebie  aktualnego mistrza kraju&hellip; Polonię Warszawa. Nadchodzi godzina 20.  Stadion przy ul. Bułgarskiej jest wypełniony w 2/3 swojej pojemności.  Kolejni widzowie zajmują miejsca, uprzednio zaopatrując się w przekąski i  napoje. Rozlega się pierwszy gwizdek wraz z kt&oacute;rym 22 mężczyzn zaczyna  uganiać się za piłką. Szare trybuny milczą, z rzadka reagując oklaskami  na ładniejsze akcje gospodarzy, sztuczki techniczne. Mija 30 minut  meczu. Wreszcie Mateusz Możdżeń, doświadczony kapitan kolejowej  jedenastki, umieszcza futbol&oacute;wkę w bramce czarnych koszul płaskim  strzałem z 15 metr&oacute;w. Ludzie zebrani na trybunach wyskakują ze swoich  miejsc, w szale radości wpadając sobie w ramiona. Wydaje się, że stadion  zaczyna ożywać, tłumy uradowanych Wielkopolan śpiewają. Nie trwa to  jednak długo. Po kilku minutach chwilowego szaleństwa, spontanicznych  okrzyk&oacute;w &bdquo;Kolejorz! Kolejorz!&rdquo; wraca spok&oacute;j. Widownia ponownie zastyga w  bezruchu, kierując swoje spojrzenia na zieloną murawę i przesuwające  się tam sylwetki zawodnik&oacute;w.</strong><br /> <br /> Może i ten wstęp jest mocno przesadzony, a wielu z Was po przeczytaniu  uważa, że ta pr&oacute;ba przybliżenia przeze mnie przyszłości ruchu  kibicowskiego w Poznaniu jest wysoce nieudolna. Czy rzeczywiście nasza  przyszłość może się pisać w aż tak czarnych barwach? Przecież w kraju  nad Wisłą należymy do kibicowskiej czoł&oacute;wki i przyszłość wydaje się być  świetlana. Do pewnego czasu tak właśnie myślałem, ale czasy się  zmieniają. Dostaliśmy Euro, kt&oacute;re może stać się w pewnym sensie &bdquo;koniem  trojańskim&rdquo; dla polskiego ruchu kibicowskiego. Z jednej strony nowe  stadiony, chociaż nie zawsze takie jakbyśmy sobie wymarzyli. Jednak  r&oacute;żnica pomiędzy radosną tw&oacute;rczością PRL-u a aktualnie budowanymi  arenami piłkarskich zmagań, pomimo ich niedoskonałości wynikających z  fuszerki budowlańc&oacute;w i projektant&oacute;w, jest jednak kolosalna. Ktoś powie,  że dzięki temu zbliżymy się do zachodu Europy. Nasi ultrasi będą mieli  większe pole do popisu, bardziej funkcjonalne sektory, a przede  wszystkim dach wpłynie pozytywnie na akustykę stadionu. To z kolei  przełoży się na jakość dopingu. Wszystko to prawda. Jednak należy też  dostrzec drugą stronę medalu, kt&oacute;ra nie jest już taka jasna. Zapytacie  pewnie &ndash; a co mają do tego stadiony? Ot&oacute;ż nowe stadiony swoją  pojemnością umożliwią znaczne zwiększenie frekwencji na meczach naszej  polskiej ligi. W związku z tym na trybuny zawita masa ludzi, kt&oacute;rzy  nigdy dotąd nie mieli okazji oglądać na żywo poczynań naszych polskich  &bdquo;gwiazdek&rdquo;.  Wraz z nimi na Bułgarską powinni wr&oacute;cić także ludzie,  niechodzący na mecze z powodu znacznego wzrostu cen bilet&oacute;w, kt&oacute;ry bądź  co bądź, miał miejsce na przestrzeni ostatnich lat. Oczywiście  frekwencja będzie wypadkową wielu czynnik&oacute;w. Jednak można śmiało  założyć, że wzrost będzie znaczny, biorąc pod uwagę obecne ambicje  włodarzy Kolejorza i związaną z tym walkę o majstra, nie wspominając o  corocznej grze w pucharach. Ta, staje się warunkiem niezbędnym do  spełnienia marzeń o silnym Lechu. Na trybuny ludzi przyciągnie także  sama ciekawość. Wielu będzie chciało zobaczyć jak wygląda nowy stadion, o  kt&oacute;rego budowie tyle m&oacute;wiło się w mediach. To właśnie od nas teraz w  gł&oacute;wnej mierze będzie zależeć, czy fala nowych kibic&oacute;w zmieni Bułgarską  na modłę zachodnioeuropejskich stadion&oacute;w - nie daj Boże Anglii, czy  jednak przetrwamy. A wraz z nami to, co dotąd udało się zbudować dzięki  ciężkiej pracy wielu kibic&oacute;w. Oczywiste jest, że nie wypełnimy stadionu  fanatykami, nie będziemy wstanie dotrzeć do wszystkich. Trzeba zrobić  wszystko, aby &bdquo;nowi&rdquo; zrozumieli, że niebiesko-białe barwy to świętość,  kt&oacute;rą należy szanować, a szalikiem zdecydowanie nie powinno się wycierać  krzesełka. Oby jak najwięcej os&oacute;b pojęło, że z drużyną powinno się być  na dobre i na złe, zostawać do końca meczu dopingując, pomimo  niekorzystnego wyniku. Będzie to nasz mały sukces. R&oacute;wnież bardzo  istotna będzie wsp&oacute;łpraca z dziećmi, potencjalnymi przyszłymi kibicami. O  wiele łatwiej ukształtować w kibicowskim duchu dziecko odwiedzające  stadion wraz z rodzicami niż osoby dorosłe mające pewne nawyki, kt&oacute;re  nie zawsze są zgodne z naszymi przekonaniami.<br /> <br /> Wraz z wzrastającym poziomem infrastruktury, pewne środowiska (czyt.  ITI, GW, rząd, Ekstraklasa S.A,  PZPN) chcą nam fundować  zachodnio-europejski, komercyjny model kibicowania - jeżeli można to tak  nazwać. &bdquo;Kibic w krawacie jest mniej awanturujący się&rdquo; - ten cytat z  happeningu kibic&oacute;w ł&oacute;dzkiego Widzewa zdaje się oddawać istotę problemu.  Panowie z uwielbianej przez nas za sw&oacute;j kunszt i rzetelność gazety,  innych medi&oacute;w i wszelakich związk&oacute;w, sp&oacute;łek odpowiedzialnych za obecny  stan polskiej kopanej pomimo swoich olbrzymich chęci nie zapełnią  stadion&oacute;w krawaciarzami z prostej przyczyny. Nasze społeczeństwo nie  jest tak bogate jak np. angielskie, a ludzie obecnie pojawiający się na  trybunach stanowią w dużej mierze klasę średnią. Ciężko stwierdzić jak  zachowają się właściciele klub&oacute;w w takich miastach jak Gdańsk, Wrocław  czy Poznań, kiedy powstaną nowe stadiony, ale wysoce prawdopodobne jest,  że ceny bilet&oacute;w spadną. To wszystko w trosce o zwiększenie frekwencji  na trybunach, kt&oacute;ra dziś w takim Gdańsku czy Wrocławiu nijak ma się do  przyszłej pojemności tamtejszych stadion&oacute;w. Wniosek z tego prosty -  także Ci mniej zamożni kibice będą mogli wybrać się na mecz. Nie jest  jednak tak dobrze jakby mogło się wydawać. Wszyscy wiemy, że Polska  wesp&oacute;ł z Ukrainą już za 2 lata będzie organizować Euro. Właśnie ta  impreza stała się koronnym argumentem do walki z bydłem stadionowym  wszelkimi możliwymi środkami i sposobami. Działając w imię zasady &bdquo;cel  uświęca środki&rdquo;, gł&oacute;wnie towarzystwo z Ekstraklasy S.A przy wsparciu  rządowego bubla - ustawy o organizacji imprez masowych, najbardziej  przykręca nam obecnie śrubę. Dodajmy do tego grono dziennikarzy  sportowych, dla kt&oacute;rych dziennikarska rzetelność to termin z gatunku  &bdquo;since fiction&rdquo; i mamy aktualny obraz tego, co się dzieje w Polsce. Nie  będę opisywał poszczeg&oacute;lnych zakaz&oacute;w, nakaz&oacute;w, &bdquo;reform&rdquo; wprowadzanych  przez Ekstraklasę, ani dziennikarskiej tw&oacute;rczości &bdquo;pan&oacute;w Szadkowskich&rdquo;.  Mam nadzieję, że większość doskonale orientuje się w temacie. Jeżeli  ktoś takiej wiedzy nie posiada, wystarczy, że prześledzi doniesienia  medialne na temat kibic&oacute;w i wyklaruje sobie obraz sytuacji, biorąc  poprawkę na obiektywność, kt&oacute;rej brakuje mediom. Co my możemy zrobić?  Wbrew pozorom, nie jesteśmy na straconej pozycji. Nasze interesy  reprezentuje Og&oacute;lnopolski Związek Stowarzyszeń Kibic&oacute;w, kt&oacute;ry walczy  m.in. o legalizację pirotechniki i wolność słowa na trybunach. Czy jego  działania będą skuteczne? Czas pokaże. Jest natomiast pewne, że jedyna  droga do zwycięstwa, to połączenie sił wszystkich przedstawicieli  poszczeg&oacute;lnych klub&oacute;w, co już się dzieje. Tylko w ten spos&oacute;b możemy  wywalczyć respektowanie naszych praw przez podmioty odpowiedzialne za  polską ligę.<br /> <br /> Środowisko kibicowskie boryka się obecnie z wieloma problemami.  Wspominałem już o paradoksie Euro i kłopotach związanych m.in. z  Ekstraklasą S.A i mediami. Jest jednak jeszcze jedna sprawa, kt&oacute;rą warto  poruszyć. Mianowicie relacje na linii właściciel klubu-kibice. W tej  chwili Lech i jego kibice są wzorem do naśladowania dla całej  piłkarskiej Polski. Klub przykłada dużą rolę do wsp&oacute;łpracy z fanami,  budując wielkiego Kolejorza. Tą tezę potwierdza wypowiedź wiceprezesa  Lecha, Arkadiusza Kasprzaka, kt&oacute;ry udzielał wywiadu Gazecie Wyborczej po  tym, jak panowie redaktorzy postanowili doczepić się do systemu  dystrybucji bilet&oacute;w na mecz wyjazdowy Pucharu UEFA &ndash; <em>Niech pan  napisze, że Lech chce mieć takich kibic&oacute;w jakich ma i jest z nimi bardzo  szczęśliwy. Ci ludzie dopingują Lecha i pojadą za nim na koniec świata.</em>   A teraz zastan&oacute;wcie się czy takie słowa na temat swoich kibic&oacute;w byłby  wstanie wypowiedzieć Leszek Miklas, prezes Legii? Oczywiście odpowiedź  brzmi - nie. Tutaj dochodzimy do drugiego modelu wsp&oacute;łpracy z kibicami, a  właściwie jej braku. Walter i sp&oacute;łka, zamiast traktować kibic&oacute;w jak  partner&oacute;w, kt&oacute;rzy ramię w ramie razem budują klub, chce doprowadzić do  sytuacji, gdzie to klub będzie stroną dominującą. Wsp&oacute;łpraca z kibicami,  albo lepiej powiedzieć ludźmi mieniącymi się ich przedstawicielami,  będzie fikcją. Dla nich niezależne Stowarzyszenie Kibic&oacute;w Legii Warszawa  nie ma prawa bytu, bo kibice jasno dali do zrozumienia, że nie będą  marionetkami, kt&oacute;rymi można dowolnie kierować. Wszystkie afery z  kibicami Legii były i nadal są ITI na rękę. Co więcej koncern dokłada  własną cegiełkę do budowania wizerunku kibica bandyty. Prosty przykład -  &bdquo;akcja widelec&rdquo;. Myślę, że gdyby sytuacja ułożyła się inaczej, nie  byłoby incydentu w Wilnie, p&oacute;źniejszych wpadek, czy samob&oacute;j&oacute;w jak  chociażby popularne &bdquo;jeszcze jeden&rdquo;. W mojej opinii władze Legii tylko  czekały na potknięcie kibic&oacute;w, może nawet same im w tym pomogły.  Praktycznie na nawiązanie normalnych relacji nigdy nie było szans.  Obecna sytuacja przedstawia się w dalszym ciągu nieciekawie. Konflikt  trwa od kilku lat, po kr&oacute;tkotrwałej odwilży i nadziei na zakończenie  sporu wszystko wr&oacute;ciło do poprzedniego stanu. Jakiegokolwiek dopingu i  opraw brak. Klub nakłada zakazy stadionowe np. za opuszczenie swojego  miejsca podczas meczu, stopniowo eliminując niewygodnych sobie kibic&oacute;w, a  także zabrania wnoszenia flag. Po meczu z Ruchem Chorz&oacute;w i okrzyku  &bdquo;jeszcze jeden&rdquo;, kiedy to ochrona siłą wyprowadziła gniazdowego, kryzys  jeszcze bardziej się pogłębił.  W międzyczasie budowany jest nowy/stary  stadion, kt&oacute;ry jeszcze tego roku ma zostać oddany do użytku i wtedy  przekonamy jak to wpłynie na całą sytuację. Warto podkreślić, że klub  robi co tylko może, aby warszawscy kibice nie mogli wejść na sektory  gości. Jak to wszystko ma się do Lecha? C&oacute;ż, nie oszukujmy się, Jacek  Rutkowski nie będzie sternikiem klubu wiecznie. Prędzej czy p&oacute;źniej klub  zmieni właściciela. Ten dzień wbrew pozorom może nadejść już za kilka  lat. W tym momencie należy sobie zadać pytania: Co jeśli Lechowi trafi  się taki Walter? Co jeśli nowy właściciel będzie chciał sobie  podporządkować trybuny? Legia należała do czoł&oacute;wki polskiego ruchu  kibicowskiego praktycznie w każdej dziedzinie - tak jak teraz my. Nie  oszukujmy się, kibice Legii przegrywają walkę z ITI. Czy nasza  przyszłość będzie podobna?<br /> <br /> W poprzednich akapitach pisałem o aktualnych zagrożeniach, kt&oacute;re nas  dotykają i zmianach zachodzących na naszych oczach. Było wiele sł&oacute;w o  walce, o tożsamość trybun. Jak tę tożsamość zachować? Moim zdaniem  kluczem do sukcesu jest jedność wszystkich grup kibicowskich - od  piknika do fanatyka. Nie pomogą nam podziały, a nasz głos będzie  słyszalny dopiero wtedy, kiedy zgromadzimy się wszyscy pod jednym  sztandarem. Obecnie organizacją ruchu kibicowskiego na Lechu zajmuje się  Stowarzyszenie &bdquo;Wiara Lecha&rdquo;. To właśnie stowarzyszenie stawia czoła  medialnej nagonce skierowanej przeciwko kibicom, walczy w strukturach  OZSK o nasze prawa, jest organizatorem wielu akcji, m.in. o charakterze  dobroczynnym, patriotycznym, organizuje wyjazdy, wsp&oacute;łpracuje z  ultrasami. Nie ukrywajmy &ndash; każdy, chodź czasami się do tego nie  przyznaje, czuje w sercu dumę, kiedy czyta o dokonaniach ludzi  skupionych w strukturach WL. Lubimy, kiedy przykleja nam się metkę  &bdquo;najlepszych kibic&oacute;w w Polsce&rdquo;. Patrzymy z uznaniem, czasami wręcz z  niedowierzaniem, na kolejne popisy ultras&oacute;w. Nawet ludzie, kt&oacute;rzy na  stadion przy ul. Bułgarskiej nie uczęszczają często, podkreślają jakie  niebagatelne znaczenie ma atmosfera, kt&oacute;ra tam panuje. Wszystko pięknie&hellip;  tylko jak wspominałem na początku - czasy się zmieniają. Dlatego żeby  stawić czoła przyszłości, WL musi stale się rozwijać. Obecnie liczy  około tysiąca os&oacute;b. Pewnie nigdy nie osiągnie poziomu choćby  Stowarzyszeń kibic&oacute;w Manchesteru United, czy &bdquo;Socios&rdquo; Barcelony pod  względem ilości członk&oacute;w. Jednak, podkreślę raz jeszcze, nie stoimy na  straconej pozycji. WL to nie sztywne struktury, ale przede wszystkim  ludzie, kt&oacute;rych łączy jedna pasja, jeden klub. Miejsce znajdzie się dla  każdego, kt&oacute;remu nie obce jest dobro Lecha. Tylko silne Stowarzyszenie,  reprezentujące tysiące kibic&oacute;w, będzie mogło stawić czoła człowiekowi  pokroju Waltera, chcącemu na siłę wtłoczyć angielskie standardy. Także  nadal kierować ruchem kibicowskim w obliczu napływu na stadion masy  nowych ludzi. Przede wszystkim natomiast jeszcze skuteczniej egzekwować  nasze prawa w kontaktach z klubem, PZPN-em i Ekstraklasą S.A. <br /> <br /> <div align="right">&nbsp;</div><div align="right"><strong>Aktyn</strong></div></div> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Lewandowski i Peszko czekają na "pauzę"</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7008.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Piłkarze Lecha Poznań Sławomir Peszko, Semir Stilić i Robert Lewandowski mogą być ukarani odsunięciem od meczu za nadmiar kartek.</b>

Ofensywni piłkarze Lecha grają znakomicie. Sławomir Peszko szaleje na prawym skrzydle, dogrywa piłki partnerom i pięknie strzela. Semir Stilić znów czaruje niekonwencjonalnymi podaniami, Siergiej Kriwiec zaliczył swoje premierowe trafienie w polskiej ekstraklasie. A Robert Lewandowski wydaje się pewniakiem do tytułu króla strzelców. W takim zestawieniu nie wytrwają jednak do końca sezonu. Wszystko przez kartki.

Lewandowski i Stilić zebrali po trzy upomnienia, Peszko siedem. Każde kolejne w ich przypadku oznacza pauzę. Tylko Kriwiec może być spokojny, bo ma czyste konto.

- Kartki w piłce były, są i będą. Chciałbym tylko tego, żeby nie trafiło nas w jednym meczu. Jeśli już moi ofensywni piłkarze mają odpoczywać, niech to rozłoży się na różne spotkania - mówi trener Lecha Jacek Zieliński.

Szkoleniowiec nie ma zamiaru uczulać ich, żeby grali nieco ostrożniej. - To byłaby głupota. Oni mają skupić się na grze, a nie na myśleniu o tym, że nie mogą walczyć z rywalem na całego, bo mogą zostać ukarani. Nie wolno w piłce nożnej łączyć gry z oszczędzaniem się - przekonuje Zieliński. Przyznaje jednak, że kilka słów na ten temat zamienił z Peszką.

- On już wie, o co chodzi. To piłkarz, który wkłada całe serce w występy i czasami reaguje za szybko na niektóre wydarzenia boiskowe. Wiem jednak, że nie będzie z nim do końca sezonu problemów - zapewnia trener Kolejorza.- Pewnie, jakieś kartki w tej rundzie będą. Ale nie możemy o tym rozmyślać wychodząc na murawę - mówi Stilić.
	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Kriwiec: Ciarki przeszły mnie po plecach</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7007.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Białorusin Siergiej Kriwiec udanie zadebiutował na stadionie w Poznaniu, strzelając bramkę dla Lecha w wygranym 3:1 spotkaniu z Cracovią.</b>

<b>To był chyba wymarzony debiut na stadionie w Poznaniu?</b>
SIERGIEJ KRIWIEC: Jestem bardzo zadowolony. Było tylko jedno zaskoczenie - murawa boiska. Oprócz tego wszystko było super, przyjęcie ze strony kibiców, atmosfera - wszystko.

<b>Znakomicie ułożył się dla Lecha początek rundy - zdobyliście sześć punktów i już prawie odrobiliście niemalże straty do Wisły Kraków, która jeszcze półtora tygodnia temu miała nad wami aż osiem punktów przewagi...</b>

No tak, to prawda, ale ciągle jeszcze są przed nami. Najważniejsze jest to, że w walce o mistrzostwo Polski mamy jeszcze do rozegrania jedenaście spotkań. I jeśli będziemy grać i wygrywać wszystkie pozostałe mecze, to i tę stratę odrobimy. Wtedy my będziemy czempionem (śmiech). To najistotniejsze.

<b>Przed wyjazdem na obozy z Lechem, mówił pan, że zdaje sobie sprawę z oczekiwań kibiców. Jakie są pierwsze wrażenia z Bułgarskiej?</b>

Jak wyszedłem na murawę, zobaczyłem po raz pierwszy stadion z kibicami przed meczem i jak po raz pierwszy zaśpiewali, to aż poczułem ciarki na plecach. Bardzo mi się podobało, naprawdę mam bardzo miłe odczucia po pierwszym spotkaniu.


	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Uraz Arboledy niegroźny</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-7006.html</link>
<description>
<![CDATA[ <p><strong>Manuel Arboleda z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda musiał opuścić boisko już w 20 minucie meczu z Cracovią. Na szczęście pierwsze badania pokazują, że kontuzja nie powinna być zbyt groźna.</strong></p><p>&ndash; Zrobiliśmy już badanie USG, kt&oacute;re nie wykazało naderwania mięśnia. Pojawił się natomiast obrzęk, za trzy dni zrobimy kolejne kontrolne badanie. Manuela czeka kilkudniowa przerwa w treningach. W tym czasie będzie pracował z klubowym fizjoterapeutą &ndash; m&oacute;wi lekarz Lecha, dr Andrzej Pyda.</p><p>Jeśli po kolejnych badaniach okaże się, że obrońca Kolejorza wraca do zdrowia, &bdquo;Manu&quot; rozpocznie treningi indywidualne. Jego występ w meczu z GKS Bełchat&oacute;w zatem pod dużym znakiem zapytania, ale na spotkanie z Jagiellonią Białystok lechita powinien już być w pełni sił. </p> ]]>
</description>
</item>
</channel></rss> 
