| 2005-07-20 23:35 |
Mowlik: Tracimy frajerskie bramki |
Marcin Gościniak: Sparingu z Amicą nie można nazwać meczem przyjaźni. O co chodziło w sprzeczkach podczas gry?
Mariusz Mowlik: - Zarówno my jak i Amica chciała grać agresywnie. Może niepotrzebnie w pewnych momentach puszczały nerwy. Doszło do przepychanek, które nie były na miejscu. Trochę przykro, że do tego doszło, ale pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem i jeden za drugiego będzie walczyć. Poza tym nie zamierzamy odstawiać nogi w meczach ligowych, a dzisiejszy sparing był próbą generalną przed ligą, więc musieliśmy zagrać podobnie.
Jesteście zadowoleni z Waszej postawy?
- Na pewno nie. Nie szła nam gra w defensywnie - szczególnie w pierwszej odsłonie. Zbyt często Amica gościła w naszym polu karnym. Ofensywa zespołu wyglądała już nieco lepiej. Przeprowadziliśmy kilka dobrych, szybkich akcji z pierwszej piłki. Ostatnia gra kontrolna wskazała nam jeszcze nasze braki, które musimy się postarać wyeliminować przez kolejnych kilka dni, by w meczach ligowych ich nie powtarzać.
Szwankowała również komunikacja stoperów w pierwszej połowie. Marcin Kuś nie rozumiał się z Anderssonem. Przez to straciliście aż dwa gole. Czy uważasz, że piłkarz z którym nie możecie się skomunikować, powinien zostać w Lechu?
- Andersson ma bardzo wysokie umiejętności techniczne, ale nie od dziś wiadomo, że grając czwórką w linii, pomiędzy dwoma stoperami, a także bocznymi obrońcami i bramkarzem, musi być świetna komunikacja. Tego zabrakło przy obydwu golach dla Amiki. Tak być oczywiście nie może, bo tracimy bardzo "frajerskie" bramki, w sytuacji gdy na boisku mamy przewagę. Wronczanie potrafili dziś jednym, czy dwoma podaniami rozmontować całą naszą defensywę. Andersson ma spore braki w taktyce, co w połączeniu z brakiem komunikacji daje niezbyt pożądany efekt. Wydaje mi się, że w chwili obecnej Zbyszek Wójcik prezentuje wyższą formę niż Brazylijczyk.
Rozmawiał Marcin Gościniak (po sparingu Lech : Amica - 20 lipca br.) |
|