| 2005-07-24 13:40 |
Michniewicz: Musimy przejąć inicjatywę |
Michał Małecki: Co będzie priorytetem w zbliżającym się sezonie? Liga, czy Puchar?
Czesław Michniewicz: - To i to.
Czy występy Pana podopiecznych oraz osiągane wyniki w meczach sparingowych satysfakcjonują Pana?
- Wyniki nie. Niektóre spotkania sparingowe wygrywaliśmy w dobrym stylu i nie miałem wiele zastrzeżeń, co do gry po tamtych meczach. Większość wyników pozostawia wiele do życzenia. Nikt nie lubi przegrywać, a nam się to kilka razy zdarzyło.
Doszło do paru zmian w kadrze zespołu. Czy teraz Lech będzie personalnie słabszą drużyną niż był wcześniej?
- Na pewno ubyło nam kilku doświadczonych piłkarzy. W ich miejsce przyszedł tylko Tomek Iwan. Wyjściowa jedenastka nie będzie słabsza niż poprzednio, ale bez bicia przyznam się, iż meczowa „osiemnastka” niestety tak.
W Lechu brakuje nominalnych bocznych pomocników. Teoretycznie jest Sasin, który raczej będzie występował na obronie oraz Wachowicz, który nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Jak chce Pan załatwić ten problem?
- Muszę obracać się w tych zawodnikach, których mam. Obaj Ci piłkarze będą dostawali szansę na zmianę. Nie jest powiedziane, że „Sasza” będzie grał na obronie. Mamy też kilka innych rozwiązań.
Defensywa jak na razie wzbudza największy niepokój przed sezonem. Razi brak zrozumienia.
- Tak jest, ma Pan rację. Jednak skąd ma wziąć się to zrozumienia, jak co chwilę ktoś inny występuje w linii obrony. Wiosną straciliśmy bardzo mało bramek, a to wynikało właśnie z tego, że była mała rotacja w składzie. Teraz jest ona większa. Odeszli dwaj skrajni obrońcy – Ariel Jakubowski oraz Rafał Lasocki, a my musimy szukać kogoś na ich miejsce wśród tych, których mamy.
Czy w kadrze, którą teraz Pan dysponuje zajdą jeszcze jakieś zmiany? Planowane są jakieś wzmocnienia, może ktoś odejdzie?
- Odejść na pewno nie. Raczej przyjdą nowi zawodnicy. Mam tutaj na myśli Sambe, który dzisiaj przyjeżdża do Poznania i najprawdopodobniej podpiszemy kontrakt, jak i również w dalszym ciągu walczymy o Rockiego. We wtorek na sprawdzianie pojawi się napastnik z Francji. Wysoki – 1,85 m, dobrze zbudowany. Występujący w drugiej lidze francuskiej.
Jak się nazywa ten Francuz?
- Nie wiem.
Media spekulują, iż Lech Poznań gotowy jest wypożyczyć Marcina Burkhardta z Amiki Wronki. To prawda?
- Tak, ale jesteśmy daleko w kolejce, ponieważ Amica w pierwszej kolejności chciałaby go sprzedać i to najlepiej za granicę, za duże pieniądze. Na razie nie ma chętnych, w Polsce również na zakup Burkhardta. Jeżeli byłaby taka sytuacja, że Marcin miałby grać w rezerwach zespołu z Wronek to my wolelibyśmy, aby przyszedł na Bułgarską na wypożyczenie. Nam na pewno by pomógł, a sam by też się odbudował. Amica takim rozwiązaniem jest wstępnie zainteresowana.
W poniedziałek wyjeżdżacie do Dolska. Jak będą wyglądać tam przygotowania?
- Tradycyjnie. Zjemy kolacje, obejrzymy materiał o warszawskiej Poloni. Następnie pójdziemy spać, obudzimy się, potem śniadanie. Po posiłku lekki rozruch przedmeczowy. Po treningu wracamy do Poznania.
Jak trzeba zagrać, aby pokonać Polonię i zdobyć pierwsze punkty w sezonie 2004/2005?
- Przede wszystkim dobrze w obronie, Polonia umie zdobywać bramki. W sparingach zdobyła ich sporo. Obrona Polonii nie jest monolitem podobnie jak nasza i dlatego właśnie musimy stwarzać sobie wiele sytuacji do zdobycia goli. Z warszawskiej drużyny odeszło kilku ważnych zawodników. Musimy przejąć inicjatywę, nadawać ton grze, dużo utrzymywać się przy piłce i szukać sobie sytuacji do oddania strzału, bądź podania do lepiej ustawionego kolegi z zespołu. Będziemy starali się grać prostopadłymi podaniami.
Czy ma Pan już wykrystalizowaną wyjściową jedenastkę na to spotkanie?
- Tak, zastanawiam się jeszcze tylko nad jedną pozycją.
Rozmawiał Michał Małecki (24 lipca 2005). |
|