| 2005-08-27 02:17 |
Kuś: Teoretycznie byliśmy skreśleni |
Rozmowa z obrońcą Lecha Poznań, Marcinem Kusiem.
Michał Małecki: Po emocjonującym meczu zremisowaliście bezbramkowo z Koroną Kielce. Jak skomentujesz to spotkanie?
Marcin Kuś: - Wydaję mi się, że mecz był bardzo wyrównany, aczkolwiek to my stworzyliśmy bardziej groźne sytuacje - bodajże dwa słupki, poprzeczka. Korona starała się oddawać strzały z dystansu, ale to nie przyniosło efektu.
Dzięki zdobytemu dzisiaj jednemu punktowi stajecie się na chwilę liderami, jednak ten remis na pewno nie był Waszym celem.
- Rzeczywiście. Naszym celem było zwycięstwo. Teraz, gdy swoje spotkania rozegra reszta zespołów to najprawdopodobniej spadniemy o 2-3 miejsca, ale to jest dopiero piąta kolejka. Tyle meczy przed nami, że jeszcze wszystko się może zdarzyć. W Lubinie teoretycznie też byliśmy w jakiś sposób skreśleni, jednak udało się po heroicznym boju zwyciężyć.
Dzisiaj Pape Samba Ba zaliczył swój debiut w Lechu. Jak ocenisz jego występ? Jak Ci się z nim grało?
- Co ja mogę na ten temat powiedzieć? Ja biegałem po prawej stronie, jak Samba wszedł na boisko to biegał po przeciwnej – lewej stronie. Na pewno jest to chłopak, który chce grać, ma dobre warunki fizyczne, jest szybki, ma dobre dośrodkowanie i myślę, że na dłuższą metę będziemy my – jako drużyna mieli z niego pożytek.
Tak jak wspomniałeś dzisiaj Korona strzelała z dystansu, bo nie potrafiła się przedrzeć w nasze pole karne. Gra w defensywie się poprawiła…
- No tak. Pracujemy sporo nad tym elementem gry, bo ostatnie spotkania pokazały, że rzeczywiście mamy z tym kłopot. Nie można podczas jednego spotkania stracić aż 4 bramek ! Dzisiaj ta gra w defensywie wyglądała już lepiej, ale nie rewelacyjnie. Pracujemy nad tym i z czasem mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
Ostatnio dużo zagrożenia wprowadzają rzuty wolne wykonywane przez drużynę przeciwną w Waszych szeregach. Dzisiaj już tak nie było.
- W meczu z Lubinem straciliśmy aż tyle bramek, bo graliśmy kryciem indywidualnym – niestety to nie przyniosło należytego efektu. Momentami było widać, że w defensywie się gubiliśmy. Natomiast dzisiaj kryliśmy tak zwaną strefą i przyniosło to efekty.
Rozmawiał Michał Małecki (po ligowym meczu Lecha Poznań z Koroną Kielce – 26 sierpnia 2005). |
|