 POJEDYNEK ŚRODKA TABELI
18 punktów dzieli Kolejorza i jego jutrzejszego rywala w ligowej tabeli, który jest zespołem ze strefy spadkowej. Teoretycznie poznaniacy nie powinni mieć wiec problemów z wywiezieniem kompletu punktów, jednak w tym sezonie wyjazdy nie są mocną stroną naszych piłkarzy. Do tej pory niebiesko-biali zaliczyli tylko jedna wygraną poza Bułgarską, jednak i ŁKS z którym przyjdzie nam się zmierzyć nie imponuje formą. U siebie zdołał zwyciężyć jedynie raz – z Zagłębiem Sosnowiec. Pora więc przełamać złą passę i wywieźć 3 punkty z Łodzi. Tym bardziej, że będzie to ostatni mecz rundy jesiennej (choć nie ostatni jesienią) i warto poprawić nieco statystyki.
PRAWIE 100 LAT
Łódzki klub powstał w 1908 roku i w przyszłym roku będzie świętował swój jubileusz. Początkowo funkcjonował jako „Łodzianka” a ze względu na trudności z legalizacją, drużynę udało się zarejestrować dopiero w drugiej połowie roku – już właśnie jako ŁKS. Wówczas jeszcze zespół grał na wypożyczanych boiskach, jednak już w 1912 roku otwarto własny stadion. ŁKS wygrał wtedy mistrzostwa Łodzi, a w kolejnym roku zdobył w tych rozgrywkach komplet punktów. Debiut w ekstraklasie przypadł na rok 1927 a pierwszy rywal – Turyści Łódź – został pokonany 2:0. ŁKS dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Polski (1958 i 1998), za drugim razem znajdując się pod władzami Antoniego Ptaka. W 1957 roku łodzianie zdobyli Puchar Polski, w meczach o Superpuchar musieli jednak uznać wyższość rywali. Należy też wspomnieć o sezonie 92/93 kiedy to drużyna zdobyła wicemistrzostwo, odebrane później na skutek anulowania punktów i bramek z ostatniej kolejki. Ostatecznie zespół zajął trzecie miejsce a tytuł, jak dobrze pamiętamy, trafił do Lecha. Europejskie puchary nie były dla ŁKS-u szczęśliwe, choć była to okazja do goszczenia takich drużyn jak FC Porto, Manchester United czy AS Monaco. Po sukcesie w 1998 roku przyszły lata chude, i łódzki klub na sześć lat pożegnał się z pierwszą ligą, by powrócić do niej dopiero w zeszłym sezonie.
STADION W ROZSYPCE
Obiekt przy al. Unii Lubelskiej otwarto w 1969 roku. Wówczas był to jeden z najnowocześniejszych stadionów w kraju. Dziś jego stan pozostawia wiele do życzenia, na początku sezonu ze względu na brak zadaszonej trybuny i sprawnego oświetlenia PZPN odmówił wydania licencji na grę w pierwszej lidze. ŁKS od decyzji się odwołał, a do czasu spełnienia wymogów miał rozgrywać spotkania na obiekcie w Bełchatowie. Pojemność łódzkiego stadionu według strony oficjalnej to 25 tysięcy miejsc (inne źródła podają nieco ponad 13 tysięcy).
NA PRZEKÓR STATYSTYKOM
Lech spotkał się z ŁKS na boiskach pierwszej ligi 78 razy. 30 razy to my cieszyliśmy się ze zwycięstwa, 25 razy górą byli rywale. W Łodzi nasi piłkarze nie mieli szczęścia – zaliczyli 17 porażek, 12 remisów i tylko 10 wygranych (stosunek bramek 45-59). Najwyższa wygrana to 8:1 w 1949 u siebie, zaś osiem lat później taki sam wynik, tyle że na naszą niekorzyść padł na wyjeździe. Było to zresztą najwyższe ligowe zwycięstwo ŁKS. Na uwagę zasługuje z pewnością pojedynek z sezonu 84/85, kiedy to padło aż 12 bramek, a Kolejorz przegrał ostatecznie 5:7. Ostatni pojedynek na tym terenie to zeszły sezon i nasza wygrana 2:1.
SKUTECZNIEJSI Nasi rywale zagrają jutro bez jednego ze swoich podstawowych zawodników – Ensara Arifovica który będzie musiał pauzować za żółte kartki. W bramce z pewnością ujrzymy Bogusława Wyparło, w kadrze łodzian znajdują się tez tacy piłkarze jak Tomasz Kłos, były lechita Łukasz Madej, czy Marcin Klatt. Skuteczność zdecydowanie nie jest mocną stroną podopiecznych Mirosława Jabłońskiego, a w dodatku ten, który do tej pory (bo dwukrotnie) zdobywał bramki, jutro nie zagra. Miejmy nadzieję, że Kolejorz, mimo iż niepewny jest występ Jakuba Wilka, będzie umiał wykorzystać szansę i pokona ŁKS – przed nami przecież kolejne wyjazdowe spotkanie w Sosnowcu. Justyna JAKUBOWSKA |