 POWRÓT NA BUŁGARSKĄ Po długiej zimowej przerwie pora powrócić na ligowe boiska. Już dzisiaj pierwszy tej wiosny mecz Kolejorza w Poznaniu – nasi piłkarze zmierzą się z Zagłębiem Lubin. Biorąc pod uwagę fakt, że będzie to ostatnie w najbliższym czasie spotkanie z miedziowymi w ramach rozgrywek ekstraklasy, nikogo nie trzeba chyba zachęcać do pojawienia się na trybunach.. Zresztą o frekwencję nie należy się martwić – w końcu na obecną rundę sprzedano ponad 10 tysięcy karnetów. A po wygranym meczu w Zabrzu kibice z pewnością liczą na kolejne 3 punkty zdobyte tym razem na własnym boisku. Jak zatem przedstawiają się statystyki spotkań z lubinianami?
PRZEŁAMAĆ SIĘ I WYGRAĆ Przy Bułgarskiej oba zespoły rozegrały ze sobą do tej pory 18 meczów. Widoczną przewagę mieli niebiesko-biali wygrywając aż 11 z nich, a trzy razy remisując, podczas gdy goście cieszyli się ze zwycięstwa zaledwie cztery razy – choć trzeba zaznaczyć, że mieli ku temu okazję po dwóch ostatnich spotkaniach rok i dwa lata temu. Najwidoczniej lubinianie nie są ostatnio dla nas wygodnym rywalem Zwłaszcza, że porażka rok temu była jednocześnie najwyższą w historii pojedynków przy Bułgarskiej z Miedziowymi – poznaniacy przegrali wówczas 0:2. Ten sam wynik padł także w sezonie 87/88, a dwa lata temu Kolejorz uległ Zagłębiu 0:1. Najwyższa wygrana zaś to sezony 93/94 i 98/99, czyli czasy dość już odległe, kiedy to padł wynik 4:0. Nie trzeba dodawać, że w dzisiejszym meczu należałoby przełamać złą passę i w końcu wyjść z tarczą z pojedynku z podopiecznymi Rafała Ulatowskiego.
POŻEGNANIE Z EKSTRAKLASĄ
Zagłębie sięga swoimi korzeniami roku 1945, kiedy to niedługo po wyzwoleniu utworzono ognisko sportowe z sekcją piłki nożnej. Ze względu na zniszczenia wojenne i brak jakiejkolwiek bazy sportowej, drużyna rozgrywała swoje mecze na własnoręcznie zbudowanym boisku – m.in. z drużyną stacjonujących w okolicy wojsk radzieckich. W 1946r, oficjalnie uznawanym za datę powstania klubu, na bazie sekcji powstał Klub Sportowy „Zawisza”. Początkowo zespół był wspierany przez Dolnośląską Fabrykę Instrumentów Lutniczych, jednak w latach sześćdziesiątych, kiedy odkryto złoża miedzi, przeszedł pod opiekę kopalni. Wówczas też rozpoczęły się sukcesy klubu, rozwój kolejnych sekcji, awans do wyższych klas rozgrywek, by w 1985 zadebiutować na pierwszoligowych boiskach. Trzeba zaznaczyć, że był to debiut udany, bo już pierwszy mecz z GKS Katowice Zagłębie zdołało wygrać 1:0. Późniejszy okres to kolejno – dwa występy w finale Pucharu Polski (lata 2005 i 2006) oraz Mistrzostwo Polski z sezonu 1990/91 i 2006/07 – wciąż jeszcze aktualne. Niestety w wyniku afery korupcyjnej lubinianie po tej rundzie pożegnają się z pierwszą ligą, a następną zaczną z 10 punktami ujemnymi na koncie. Pozostaje mieć nadzieję, że zespół szybko powróci w szeregi ekstraklasy.
SZANSA NA PUDŁO
Obecnie Lech zajmuje w tabeli trzecie miejsce, z jednym punktem straty do warszawskiej Legii. Nasi jutrzejsi rywale natomiast mają na swoim koncie siedem punktów mniej i wystarcza im to na szóste miejsce. Nie ulega wątpliwości, że dla niebiesko-białych to ważny mecz. Liczy się każdy punkt, bowiem w przypadku porażki może nas wyprzedzić Dyskobolia, w najgorszym przypadku zrównamy się z Koroną (choć dzięki lepszym statystykom na razie będziemy wyżej w tabeli). By jednak nie stracić kontaktu z czołówką, i szans na podium na zakończenie sezonu, nie można sobie pozwolić na stratę punktów.
CO Z ABROLEDĄ?
W składzie lubinian zaszły od jesieni spore zmiany – nie zobaczymy już Łobodzińskiego, który obecnie gra w krakowskiej Wiśle, Nunesa, oraz Arboledy (jednego z najskuteczniejszych strzelców tego zespołu). O tego ostatniego zabiega zresztą bardzo sztab Kolejorza, i kto wie, może w końcu ten zapowiadany od dawna transfer dojdzie w końcu do skutku, choć o piłkarza walczy też m.in. Dyskobolia. Szeregi niebiesko-białych zasilił Tomasz Bandrowski oraz w końcu Anderson Cueto, odeszli m.in. Micański, Czarnecki i Midzierski. Po tych zmianach Zagłębie pierwsze po przerwie zimowej spotkanie wygrało podobnie jak Lech 1:0. Jakim wynikiem zakończy się dzisiejszy mecz? Przekonamy się już wieczorem, nikogo nie może zatem zabraknąć przy Bułgarskiej.
Justyna JAKUBOWSKA |